"W Mielęcinie za intymne kontakty z Niemką zostaje powieszony robotnik przymusowy, Franciszek Wleklik.
Historię tę tak opisuje inny robotnik przymusowy, Michał Szeliga:
„Zebrano kilkuset Polaków z całej okolicy. Ustawiono nas w czworoboku. Ofiarę przywieziono samochodem. Założono stryczek na szyję, umocowany na gałęzi drzewa.
Po tych czynnościach wystąpił jeden z oprawców, który koślawym językiem, przypominającym mowę polską, powiedział:
- Otóż widzita tego Polaka, który będzie zaraz tu wisiał. Niejeden z was jest ciekaw, za co on będzie wisiał. On utrzymywał miłość z niemiecką dziewczyną i został skazany na karę śmierci przez powieszenie. A nasza niemiecka krew jest czysta; który z was to popełni, to samo go czeka [...] A teraz jesteśta odpuszczeni i idźta do swoich zajęć.
Kończąc te słowa hitlerowiec dał znak kierowcy. Samochód ruszył. Egzekucja została wykonana. Rozeszliśmy się przygnębieni, zmaltretowani, zgrzytając zębami i wynosząc w sercach głębokie przekonanie o potrzebie zemsty nad hitlerowcami.”
Drzewo to stoi do dziś w miejscu zwanym potocznie „Wisielcem”, a na nim tablica marmurowa upamiętniająca ten mord. Na tablicy wyryto napis: „Tu zginął z rąk zbirów hitlerowskich dnia 30 kwietnia 1941 r. nasz najdroższy ojciec Franciszek Wleklik. Cześć Jego pamięci"."
Mielecin.pl