W języku starszych mieszkańców Świątnik Górnych często przewijało się wyrażenie: „chodzić do Dziadowca”, którym określano las położony na terenie miejscowości w jej południowo – wschodniej części. W lesie znajdowały się cztery studnie (obecnie pozostała jedna). Las pełnił funkcję rekreacyjną, kiedy to w niedziele mieszkańcy chodzili po nim, udając się w stronę Sieprawia, jak również w celu zbierania grzybów i owoców leśnych. Woda ze studni posiadająca małą ilość wapnia, więc używano ją w celach spożywczych, stąd powtarzano, że: najlepsza herbatka z Dziadowca do której dodawano odrobinę alkoholu. Najstarsi mieszkańcy wspominają, że dawniej o północy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek ludzie udawali się do studni, aby obmyć sobie stopy w wodzie i śpiewać pieśni pasyjne. Nieopodal jedynej dzisiaj istniejącej studni znajduje się krzyż, nad Markowym Potokiem. Krzyż w Dziadowcu został postawiony w miejscu, w którym na początku XX wieku popełniono samobójstwo, wówczas ludzie przychodzili w to miejsce dla modlitwy się za zmarłą osobę, równocześnie udając się do studni czy wędrując po lesie. Miejsce to nadal jest ważne dla mieszkańców zarówno dla starszych jak i młodszych. 14 września 2013 roku nieopodal Krzyża i studni odbyła się Msza Święta upamiętniający wszystkich tych, którzy opiekowali się tym miejscem oraz odwiedzali je i otaczali modlitwą. Eucharystii przewodniczył proboszcz świątnickiej parafii ks. kan. Grzegorz Mrowiec. Staraniom mieszkańców obok Krzyża ustawiono dwa lata wcześniej tablicę pamiątkową, której szczególnie pragnęli najstarsi mieszkańcy[1].
W skrytce znajdują się dwa przepisy kulinarne. Smacznego :)
[1] Por. A. Homel; Jeszcze raz o krzyżu na Dziadowcu, w: Świątnik nr 5, Grudzień 2011, str. 48.