Kolonie letnie w Nowej Wsi Podgórnej
"Lubimy miejsca gdzie spotkało nas coś dobrego"
Kesza w okolicy Nowej Wsi Podgórnej założyłem z sentymentu. Ostatni raz byłem tu kupę lat temu. Mianowicie za dziecka jako 8-9 letni chłopak, na koloniach letnich w 1984-1985r... może i nawet w 1983r, ale nie jestem pewien. Moje pierwsze w życiu kolonie letnie, więc jak na grubo ponad 30 lat, to i tak dobrze ten czas pamiętam. Niedaleko od Poznania, ale jakoś nigdy wcześniej nawet przejazdem nie było okazji. Zresztą w między czasie 25 lat spędziłem za granicą. Mimo wszystko pamiętałem o tym miejscu i planowałem tu kiedyś przyjechać... tak więc pojawiłem się 09.05.2021r. Strasznie byłem ciekaw na ile je rozpoznam i czy w ogóle coś z lat 80-tych tu pozostało. Ku mojemu zdziwieniu ceglany budynek i teren wokół budynku zidentyfikowałem natychmiast. Płot dziurawy, ogrodzenia miejscami brak, więc wielkiego problemu ze spacerem nie było. Ogólnie teren bardzo zaniedbany. Zrobiłem mnóstwo zdjęć budynku i terenu na którym kiedyś stały kolorowe domki z dykty, w których podczas takiego pobytu przeważnie przebywali chłopcy. Takich domków stało tu z 10 lub kilkanaście. W jednym było nas chyba czterech, ale tego już nie wiem... nie istotne. Pamiętam, że moja siostra była z koleżankami i częścią opiekunów w pokojach w ceglanym budynku. Mieszkała tam chyba cała główna kadra takiej kolonii. Tam też mieścił się gabinet lekarski i izolatka dla chorych itd. (wiem, bo 1-2 dni w niej spędziłem). Stalowa przybudówka po prawej stronie służyła jako stołówka. Ile razy oprócz posiłków biegliśmy tam po kompot z wielkiego kotła nalewając go do tych PRL'owskich kubków i bidonów jakąś aluminiową nabierką. Poza tym śniadanie, obiad, kolacja... wszystko tam. Dziś zardzewiała, rozpadająca się, zawalona gratami i materiałami budowlanymi ruina. Szczerze pisząć nie sądziłem, że coś takiego może tam jeszcze stać. Napiszę więcej... nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyłem, że pozostały nawet zewnętrzne wychodki, które 35 lat temu odwiedzaliśmy. Wszystko razem zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Pamiętam poranne i wieczorne apele na tyłach budynku i to jak się czasami na takich apelach oficjalnie obrywało gdy coś nawywijaliśmy. Pamiętam sportowe zajęcia na terenie czy w okolicy, długie spacery po przestrzennych polach i łąkach, nocne podchody z latarkami w lasach, przeprawę promową przez Wartę do Pogorzelicy do jedynego wtedy w pobliżu sklepu. Będąc po środku rzeki puszczaliśmy z promu papierowe łódeczki z nadzieją, że dopłyną do Poznania:). Spędziłem tam sporo czasu i jak to na miejscu bywa... przypominało się coraz więcej. Następnie wybrałem się dalej w las, by raz jeszcze przejść się dróżką po której ostatnio wędrowałem na o wiele mniejszych nogach... zatem poszedł i tam poszukać w lesie miejsca na skrytkę geocacha (nie mogłem się oprzeć)... niesamowite.
W Poznaniu byłem dopiero po zmierzchu.

Teren, budynek i stołówka (kolorowych domków z dykty już nie ma).
Wnętrze dawnej stołówki.
Nieprawdopodobne... zachowały się nawet kibelki, które pamiętam z dzieciństwa.
Druga strona budynku, po której odbywały się poranne i wieczorne apele.
Wiodok z ośrodka w kierunku Pogorzelicy.
Pobliski prom.
Leśna dróżka z ośrodka w kierunku skrytki.
NOWA WIEŚ PODGÓRNA
Czy ktoś z Was przebywał tam na koloniach letnich?... czy ktoś pamięta to miejsce?
Nie chciałem zakładać tutaj mulciaka, ale opisana lokalizacja znajduje się ponad 500m na wschód od miejsca ukrycia. Kto będzie miał ochotę, to zobaczy sobie opisane przeze mnie miejsce. Jeśi kesza podejdziesz od strony Nowej Wsi Podgórnej, to i tak miniesz dawny ośrodek kolonii letnich.
Na południowy wschód od kesza w stronę Warty znajduje się przeprawa promowa przez rzekę w kierunku Pogorzelicy. Prom ten sam z lat 80-tych... ta sama konstrukcja, jedynie świeżo odnowiony pokład i odmalowana. Nie spisałem, ale działa chyba sezonowo, lub jest chwilowo zawieszony z powodu remontu (stan 05.2021).
Keszyk mały (pudełko), zawiera logbook, ale niestety nie zawiera niczego do pisania... zapomniałem ołówka. Za daleko bym go dowoził. Z mojej strony mile widziane, jeśli ktoś zostawi ołówek dla nastęnych w keszyku. Także do tej pory BYOP (Bring Your Own Pen) i konieczność wzięcia własnego pisadła. Na początek zostawiłem w pudełku kilka kolorowych figurek i kilka swoich drewniaków. Keszyk niziutko, ale karp kilka... dodam spoilery, by teren z czasem nie został za bardzo rozryty. Proszę odłóż w to samo miejsce i zamaskuj ponownie.
Pozdrawiam - MarGraff
1. FTF - korven652 / Sadyceuszka
2. STF -
3. TTF -