Przy Naczelnikowskiej 44 stoi budynek z szarej betonowej cegły. Jako jeden z nielicznych w Warszawie zachował oryginalną nieotynkowaną elewację i narożne balkony (wiele balkonów w czasach PRL zostało zwalonych, ponieważ ich naprawa była skomplikowana i kosztowna). Został on wybudowany pod koniec lat 30. przez Szczepana Eugeniusza Waltera — właściciela Wytwórni Luster i Szlifierni Szkła (zwanej także Fabryką Luster). Przed wojną na dole mieściły się pomieszczenia warsztatowe, na piętrze znajdowało się mieszkanie Waltera, w którym mieszkał wraz z żoną i czwórką dzieci. Oprócz luster w zakładzie wytwarzano również szyby do mebli i samochodów oraz szybki do reflektorów.
Nieruchomość Waltera stanęła pomiędzy wiaduktami WZ a „kanionem”, jak nazywały dzieci drugi zbombardowany podczas wojny i nieodbudowany wiadukt.
Szczepan Walter był samoukiem i nie posiadał wykształcenia technicznego. Cenne doświadczenia zawodowe zdobył podczas I wojny światowej, gdy trafił do niewoli i pracował w niemieckim tartaku. Opracował własną metodę obróbki szkła, która była znacznie efektywniejsza od obowiązujących wówczas rozwiązań. Dlatego gdy ogłoszono przetarg na duże zamówienie szkiełek do masek przeciwgazowych, konkurencja nie miała szans. Gdy kontroferenci proponowali 6 zł za jedno szkiełko, Walter zadeklarował wyprodukowanie jednej sztuki za jedyne 60 groszy. Na tym zleceniu przedsiębiorca zbił prawdziwy majątek, a zarobione pieniądze zainwestował właśnie w budowę domu na Naczelnikowskiej. Wcześniej prowadził mały warsztacik na Miłej, a w miarę jak jego biznes się rozrastał, przeniósł się na Siarczaną 3 (obecnie Zabraniecka 33), gdzie jego ojciec (murarz) wzniósł kolejną nieruchomość. Do Waltera należała również jeszcze jedna nieruchomość przy Ziemowita 3, gdzie stał zakładowy dom dla pracowników i pracownic wytwórni.
Niektóre osoby, które zamieszkiwały teren Targówka wspominają, że jako dzieci bawili się okrągłymi szkiełkami do masek, które stanowiły jakościowe odrzuty z produkcji.
W czasie okupacji jako stary piłsudczyk i współpracownik sanacyjnego komisarza Warszawy Stefana Starzyńskiego oraz warszawski radny (w marcu 1939 r. został powołany do rady miasta) Walter mocno angażował się działalność Państwa Podziemnego. Jego zakład dawał zatrudnienie około 30 osobom – głównie okolicznej młodzieży i tym samym zapewniał im ochronę przed wywózką na roboty do III Rzeszy. Natomiast na Zabranieckiej 33 mieściła się konspiracyjna drukarnia W10.
