Domy na Targówku Fabrycznym były w większości drewniane. Te niewielkie osiedla robotnicze powstawały wokół przedwojennych fabryk. Po 1945 roku tereny dzielnicy przeznaczono odgórnie pod zabudowę przemysłową, a ludność wysiedlono. We wspomnieniach osób pamiętających starą zabudowę w okolicach Rzecznej i Zabranieckiej, rysuje się obraz uroczego i kameralnego sąsiedztwa.
Przed powstaniem fabryki P&G (nazywanej lokalnie „pampersem” z uwagi na wytwarzane tam pierwotnie pieluchy) na tym terenie znajdowały się łąki, gdzie mieszkańcy i mieszkanki relaksowali się na łonie natury. Grywało się w badmintona i siedząc na kocach w trawie popijało oranżadę zakupioną w sklepie pani Szafrańskiej. Dookoła pasły się krowy, a w okolicach Beczkowej i Ludwickiej hodowano również kury i świnie. Na łące należało uważać na „miny”. Mieszkańcy i mieszkanki chętnie zbierali je do wiaderek i wykorzystywali jako naturalny nawóz.
Okolice Rzecznej, Księżnej Anny i Zabranieckiej były zabudowane kamieniczkami i domami z ogrodami. Kiedy w okresie PRL wysiedlono osoby zamieszkujące ten teren, a budynki rozebrano, w pozostałych jako relikty ogrodach jeszcze przez kolejnych kilka lat można było zbierać kwiaty i owoce, a młodzież chodziła tam chętnie na spacery. Jednym z ostatnich śladów, jak dzielnica wyglądała w przeszłości, jest drewniany dom z ogrodem przy ulicy Żmudzkiej 3.
Mieszkańcy i mieszkanki Targówka Fabrycznego słynęli z przedsiębiorczości. Praktycznie na każdej uliczce działał skład węgla i sklepik spożywczy. Do sklepu pani Michalczyk swym chlebowozem w kolorze pomarańczowo-beżowym przywoził chleb pan Dobrowolski. Na koźle siedział jego syn Władysław, później uznany jazzman, który, grając na trąbce, z daleka dawał znać o zbliżającej się dostawie.
Przy ulicy Hutniczej wytwarzano wodę sodową i oranżadę w butelkach. Naprzeciwko kościoła przy Ziemowita - do sklepu spożywczego pani Nerć - chadzały po oranżadę i gumy balonowe dzieci po zajęciach szkolnych. Obok znajdowała się mydlarnia, gdzie zaopatrywano się w bielinkę, krochmal i inne środki czystości, a także w garnki i patelnie.
Aż do lat 60. na Targówku Fabrycznym działało przynajmniej 3-4 fryzjerów/fryzjerek, którzy swoje zakłady prowadzili w zaadaptowanych na ten cel pokojach w swoich mieszkaniach, gdzie można było poczuć przedwojennego ducha. Oryginalnym rodzajem działalności gospodarczej był obwoźny skup szmat, objeżdżający ulice dzielnicy.
Pamięć o dawnym Targówku Fabrycznym przechowuje pani Basia, właścicielka niepozornego drewnianego domku z ulicy Żmudzkiej 3. W ciepłe dni przyjeżdża na Żmudzką z Bródna, by pielęgnować przydomowy ogródek. Sam drewniak liczy ponad sto lat. Wybudował go w 1918 roku dziadek pani Basi.
Posłuchaj opowieści pani Basi i obejrzyj animację wykonaną podczas warsztatów scenograficzno-plastycznych w Domu Kultury Zacisze.
>>> link do YouTube <<<

Fot. Chlebowóz p. Dobrowolskiego [archiwum domowe Barbary Nowakowskiej]