Są zamki i ZAMKI.
Pierwsze to jedynie rezydencje, naśladowcy dawnych warowni (tudzeż suwaki w odzieży
).
Drugie to te mroczne twierdze z długą i bogatą historią.
Są też takie, do których historie zostały dopisane, bo mimo swoich lat i posępnego wyglądu, spełniały jedynie funkcję budynku obronno-mieszkalnego. Jednego z wielu podobnych. I tyle.
Widocznie zamek w Otmuchowie należy do tego rodzaju obiektów, gdyż przypisano mu historię uniwersalną, jaką usłyszeć można w kilku innych tego typu budowlach poza granicami Polski i ... przeczytać w "Dekameronie" Boccacia.
Jest to romantico przypowiastka o rycerzu Henryku - samotniku z zamku, którego jedynym wiernym towarzyszem był sokół (tak, drapieżne ptaszysko). Jednak zdarzyło się, że wspomniany rycerz wyszedł do ludzi i czyniąc to spotkał białogłowę, która zawładnęła jego sercem (i umysłem). Zapatrzony w baronową Emmę Pan warowni gotowy był do najwyższych poświęceń. Toteż, gdy pewnego razu posłańcy zapukali do drzwi jego zamku z prośbą o gościnę dla zmęczonej podróżą Pani, ten nie wahał się ani chwili by ugościć ją po królewsku. Problem jedyny był taki, że ... nie był przygotowany na przyjęcie przyjezdnych. Spiżarnie Henryka świeciły pustkami. Ten jednak nie zastanawiając się długo, postanowił poświęcić swego jedynego przyjaciela - uśmiercił sokoła, by móc przygotować z niego kolację. Gdy kobieta dowiedziała się o tym zmiękło jej serce, które należało od tamtej pory tylko do Henryka. Ach...
To teraz kilka suchych (mniej lub bardziej) faktów, które dużo bardziej czynią zamek wyjątkowym niż powyższe romansidło
:
- w jednej z sal zamku zachował się kominek z ruchomą ścianą i umieszczonym za nią małym pomieszczeniem dla "podsłuchiwacza"
- w innym z niewielkich pomieszczeń znajduje się zapadnia w podłodze, która dawnymi czasy służyć miała do pozbywania się niewygodnych gości
- jeszcze inne małe pomieszczenie to umiejscowiona przy schodach prowadzących na wieżę cela głodowa. Na ścianach celi dopatrzeć się można liter wyrytych paznokciami przez więźniów czekających na wyrok
- na dziedzińcu zamkowym stoi studnia, którą według legend wykopać mieli tatarscy jeńcy
- w zamku znajdują się tzw. końskie schody. Kazał je zbudować Filip von Sinzendorf, który wnoszony był do zamku w lektyce (choć wielu uważa, że miały służyć dawnym Panom zamku, by mogli wjechać konno na pierwsze piętro. Stąd nazwa)
- w zamku znajduje się obecnie hotel, restauracja, a na wieży udostępniony został punkt widokowy z którego roztacza się panorama okolicy