Wzgórza Lublina – siedem spojrzeń na miasto
Wyjątkowość Lublina wpisana jest w jego topografię. Legendarne siedem wzgórz, które ukształtowały pierwotne założenie miejskie, dziś nie są tak wyraźne dla zwiedzających. Także dla mieszkańców, przyzwyczajonych do pagórkowatego charakteru Lublina, stały się codziennością nie wyróżniającą go spośród innych miast. Tym bardziej, zachęcamy do uważnych spacerów, bo kiedy używamy własnych nóg, dobrze znana trasa od razu wypełnia się schodkami wiodącymi w górę, krętymi ścieżkami prowadzącymi w tajemnicze zakątki, by za chwilę wznieść nas ponad miasto.
Jeśli wierzyć legendom, Lublin nie przypadkowo usytuowany został na siedmiu wzgórzach, by przypominać wieczne miasto.
Doliny dwóch rzek – Czechówki i Bystrzycy, wyznaczyły pierwsze granice osady, okalając błękitną wstęgą Wzgórze Zamkowe, z gotycką kaplicą Trójcy Świętej i Basztą zamkową.
Kolejne to Wzgórze Staromiejskie, na szczycie którego niegdyś górował kościół farny św. Michała. Góra Dominikańska, która dziś stanowi część Starego Miasta, niegdyś oddzielona była wąwozem biegnącym wzdłuż ulicy Złotej. Według badań archeologicznych pierwotny gród lubelski znajdował się na czwartym, z wymienionych wzgórz nazywanym Grodziskiem, gdzie znajduje się jeden z najstarszych w Polsce cmentarzy żytowskich – stary kirkut. Obok położona jest Białkowska Góra, w pobliżu której mieści się przeniesiony z ulicy Łęczyńskiej rodzinny dworek Wincentego Pola. Legendy głoszą, że jest ona nasypem utworzonym przez Tatarów w 1341 roku.
Tradycyjnie, to o Wzgórzu Czwartkowym utarło się mówić, jako najstarszym punkcie miasta. Z kolei na południowym krańcu legendarnego Lublina znajduje się ostatnie z siedmiu wzgórz - Żmigród.
Lublin przez wieki poszerzał swoje granice, włączając kolejne wzgórza i pagórki w obręb administracyjny miasta. Wieniawa, Sławinek, Górki Czechowskie…
Źródło: O-Twórz Lublin!
Zdjęcie - zasoby internetu
* * * * * * * * * * * * * * * *
Zapraszam do zdobycia Korony Lublina zimą.
Na kolejnych spotkaniach odwiedzimy wszystkie siedem wzgórz.
Spotykamy się na kordach. A tam?
Po powitaniu się na szlaku, będziemy podziwiać widoki roztaczające się wokół. Poopowiadamy historie stare i nowe. Wyprawimy w świat przedmioty podróżne i dorzucimy nieco drewna, jeśli taka czyjaś wola.
Pamiętajcie, że to wspinaczka w sezonie zimowym.
Dostosujcie wszelki ekwipunek do panujących warunków i własnego najwyższego komfortu.
Do zobaczenia na szlaku!