Skip to content

Legendy Góry i okolic – Wrzosowisko Czarownic Traditional Cache

Hidden : 1/7/2022
Difficulty:
2 out of 5
Terrain:
2 out of 5

Size: Size:   micro (micro)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


"Legendy Góry i okolic” to seria keszy poświęconych podaniom, opowieściom i miejscom legendarnym związanym z miejscowościami powiatu górowskiego. Do tej pory zarówno Góra jak i jej okolica pozostawała białą plamą na geokeszerskiej mapie ale okazuje się, że ma się czym pochwalić - również przed geokeszerską bracią. „Legendy” wraz z inną serią („Zapomniane Perły”), postarają się tą białą plamę wypełnić. W zebranych podaniach pochodzących z okolicznych miejscowości przeplatają się nietypowe i tragiczne życiorysy, paniczne lęki, siły tajemne, nienawiść czy wielka miłość. I nie ważne ile w danej opowieści jest z prawdy a ile z fikcji, czy to, że niektóre z nich trącają „myszką” lub trzeba je traktować z przymrużeniem oka. Istotne jest, że przetrwały w pamięci potomnych do dziś i choćby z tego względu warto je przytoczyć jako integralną cześć historii regionu. Niech przyciągają i „straszą” małych, może też pobudzą do refleksji, a starszych niech zapraszają do zapoznania się z wybranymi, zapomnianymi niejednokrotnie już miejscami. Tak więc znacie? Nie? To przeczytajcie…

 

 

Pamięci Barbary Zdunk – ostatniej w Europie „czarownicy” spalonej na stosie w Reszlu (w 1811 r.) niniejszego kesza poświęcamy!

 

 „Zdarzyło się to dawno, dawno temu, niedługo po stworzeniu świata. W małej wiosce otoczonej gęstymi lasami pomieszkiwała z rodzicami młoda dziewczyna. Ponoć była bardzo rozumna i sprytna, a przy tym nad wyraz piękna i powabna.

Razu pewnego, o bladym świcie, niewiasta wybrała się do lasu nazbierać grzybów. Ledwo tylko zdążyła opuścić wioskę, przemierzyć pole i między drzewa się zagłębić, zerwał się wiatr okrutny, a z nieba polały się strugi deszczu. Szukając schronienia przed ulewą dziewczyna zatrzymała się pod rozłożystym drzewem. A jako że dzień wstawał ciepły i słoneczny, umyśliła zdjąć z siebie ubranie i schować je do koszyka na grzyby, żeby nie zmokło. Jak postanowiła, tak uczyniła i rozebrawszy się do naga, starannie złożyła odzienie i ukryła je pod drzewem w koszyku.

Po pewnym czasie, gdy deszcz przestał padać, roztropne dziewczę ubrało się i zagłębiło w las w poszukiwaniu grzybów. Nagle zza jednego z drzew wychynął kudłaty kozioł o sierści czarnej jak smoła i mokrej od deszczu, który po chwili przeobraził się w zgarbionego starca z długą, siwą brodą. Dziewczynie szybciej serce bić poczęło, rozpoznała, bowiem w starcu Welesa [Weles/Wołos - słowiański podziemny bóg magii, przysiąg, zjawisk nadprzyrodzonych i zaświatów].

„Nie lękaj się”, rzekł Weles, dostrzegając strach w jej pięknych ciemnych oczach.

 „Chciałem tylko zadać ci pytanie – jakich czarów użyłaś, by pozostać suchą podczas takiej ulewy, jaka właśnie przetoczyła się nad lasem?”

Niewiasta zastanowiwszy się chwilę, odrzekła: „Jeśli zdradzisz mi sekrety swojej magii, ja powiem ci, jak nie dałam się zmoczyć ulewie.”

Będąc pod wrażeniem jej urody i wdzięku, Weles zgodził się nauczyć ją wszystkich swoich sztuk magicznych. Kiedy dzień chylił się już ku zachodowi, Weles zakończył powierzać pięknej dziewczynie sekrety, a ona opowiedziała mu, jak to zdjęła ubranie, schowała je do koszyka i ukryła pod drzewem, gdy tylko rozpętała się ulewa.

Weles zorientowawszy się, że został sprytnie oszukany, wpadł we wściekłość. Mógł jednak winić tylko siebie. A młoda niewiasta, poznawszy w ten sposób tajemnice Welesa, została pierwszą na świecie czarownicą, która z czasem mogła swą wiedzę przekazać innym”.

Legendę o pierwszej wiedźmie w słowiańskim świecie, zaczerpnęliśmy od Katarzyny Olimpii Koenig i choć nie jest ona związana bezpośrednio z naszym miejscem, rozważania na temat czarownic warto zacząć od pytania: Co nam przychodzi na myśl, gdy o czarownicach myślimy?

Krzywy nos, szklana kula, tajemnicze gesty i rytuały wykonywane nad parującym kotłem, czarny kot, magia, miotła…?

Spróbujmy ten ostatni gadżet… miotła… Wiecie, z czego niegdyś najchętniej była wyrabiana? Z wrzosu.

To wrzos był jedną z najbardziej tradycyjnych roślin używanych do wyrobu mioteł, ale i także powrozów, strzech czy materacy. Ponoć wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris) swą nazwę wziął od greckiego słowa Kallyno (καλλύνω), co oznaczało: „zamiatać, sprzątać”. Zatem WRZOS i WRZOSOWISKO są tym, co z czarownicami powinno nam się kojarzyć w sposób szczególny. I nie tylko poprzez atrybut miotły.

Również dlatego, że po raz pierwszy czarownice spotykały się właśnie na… wrzosowisku. Od najdawniejszych czasów to właśnie wrzosowiska były areną wydarzeń opisywanych choćby przez brytyjskie i celtyckie legendy.

Wrzosowiska, powstałe na terenach zubożonych przez wiatr, pożary, wysokość czy wyręby, nieodłącznie wiążą się z nieustanną walką żywiołów, między martwą siłą, a życiem, między dziką przyrodą, a cywilizacją. Kiedyś były domem osób pozbawionych jakiegokolwiek wyboru, obecnie nadal przyciągają romantyków, ciekawskich i niespokojne dusze. W wyobraźni przetrwały jako osnute mgłą polany, będące azylem dla istot obdarzonych tajemnymi mocami.

Największe pod względem powierzchni wrzosowiska Europy Środkowej leżą w Parku Narodowym Pustaci Luneburskiej, w Dolnej Saksonii. Corocznie odbywa się tam festiwal wrzosowisk, w czasie którego wybierana jest królowa wrzosowiska. Gdyż zgodnie z legendą to właśnie tam, na górze Brocken (odpowiedniku naszej Łysej Góry) każdego roku – w dniu 30 – miał odbywać się sabat czarownic.

W filmie „Czarownica” Roberta Stromberga z Angeliną Jolie w roli tytułowej, tytułowa bohaterka objęła rządy nad Wrzosowiskami, po czym wprosiła się na uroczystość i rzuciła klątwę na dziecko.

U Szekspira, na wrzosowisku, czarownice planowały spotkanie z Makbetem, by opowiedzieć mu o jego przyszłości.

Tajemnicze wrzosowiska stanowią również scenerię książki Stacey Halls o wymownym tytule: „Czarownica ze wzgórza”.

W spektaklu „Wiedźmy” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego, całą scenę zamieniono we wrzosowisko w noc pełni księżycowej. 

Niegdyś wierzono, że wrzos noszony przy sobie chroni przed przemocą, w tym przed gwałtem. Wrzos był świętą rośliną dla druidów, niezbędną do „okiełzania złych duchów”. W Niemczech wierzono, że kwiaty wrzosu (niem. Heide) zawdzięczają swą barwę, krwi zabitych pogan.

 

Nie należy się zatem dziwić, że i to nasze miejsce zdaje się kryć w sobie jakiś sekret. A zostało ono wybrane nieprzypadkowo. Otóż… na starych przedwojennych mapach, teren ten [od skrzyżowania w Baranowicach do leśnej przecinki, z której najlepiej udać się po kesza] został zaznaczony, jako: Hexenheide, co w  wolnym tłumaczeniu znaczy nie inaczej jak - Wrzosowisko czarownic! I jako owiane tajemnicą, honorujemy keszem i włączamy do naszej serii: Legendy Góry i okolic.

 

Źródło:

Zdj. Pinterest

Additional Hints (Decrypt)

Fmhxnw pvrxnjlpu xfmgnygój qemrjn...

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)