QB - iloraz binarny
UWAGA:
Podane współrzędne początkowe są fałszywe. Aby poznać miejsce ukrycia kesza najpierw rozwiąż zagadkę, a następnie udaj się w teren.
Zagadka:
W niewielkiej wsi, w tzw. "kwadracie niekończących się jaj" (między Wołosatem, Budziskiem, Świnoujściem i Bogatynią), żył sobie pewien Pan Janusz. Pasjami uwielbiał wprawiać rodzinę i znajomych w konsternację swoimi teoriami na wszelkie możliwe, znane i nieznane tematy. Uważał, że tylko jego zdania i opinie są warte wysłuchania. Znacie tego Pana? Jego wizerunek trafił nawet na światową listę memów (kojarzycie nosacza?). Jak zapewne się domyślacie Pan Janusz nie jest jakimś naukowcem, a wioskową tajemnicą poliszynela jest fakt, że nigdy nawet na studiach nie był. Prawdę mówiąc ledwo zawodówkę skończył. Dlatego śmiano się z Janusza - z lekka prosto w oczy, a już gromko za plecami. Przezywano go „nałukofiec”. No ale każdy „kołcz” Wam powie, że pasje, marzenia i egotyzm są ważniejsze od faktycznych umiejętności i możliwości. Więc nasz „nałukofiec” nie zrażał się podśmiewajkami (zresztą - niewiele nawet rozumiał z zawoalowanych epitetów i pamfletów).
W trakcie jednej posiadówki z kumplami z woja przy πwku (jak niemal co drugi dzień) wywiązała się dyskusja na temat nierozwiązywalnych zagadnień wyższej matematyki. No wiecie - jak to przy niejednej imprezce bywa: hipoteza Riemanna, macierz Hadamarda, teoria grafów i tym podobne luźne tematy. Janusz natychmiast stwierdził, że bez problemu jest w stanie sobie z tymi tajemnicami „matmy” poradzić. Wówczas jeden z kumpli (ten, który w młodości - czyli jakieś 30 lat temu - samodzielnie złożył działającego PC-ta i we wiosce uchodził za nerda) rzekł do Janusza:
- Takiś mądry? To podziel, cfaniaczku, liczbę binarną przez coś innego niż 0 i 1. Akurat mam przy sobie karteczkę z pewną liczbą zapisaną w tym systemie. Są to współrzędne miejsca, gdzie mój krewniak coś schował. Konkretnie geokesza. Nawet nie pytaj co to, bo szkoda czasu na tłumaczenie.
- OK, za dwa dni u mnie w stodole przy πwerku i πerożkach dam wam rozwiązanie.
Na drugi dzień z rana Janusz przebudził się z ciężką głową. Ciężką zapewne od natłoku wszelakich poważnych myśli, opinii i twierdzeń o życiu we wszechświecie. Ale przypomniał sobie, co mu kumpel zlecił do rozwiązania. Świeży kefir ani trochę nie pomógł na odświeżenie umysłu, ale z minuty na minutę jakoś odzyskał nasz Janusz ostrość spojrzenia i gibkość myśli (o ile wobec jego osoby taki zarzut można w ogóle wytoczyć). Myślał biedaczek, trudził się, cały stos różnych faktur i rachunków zużył rozpisując na drugich (tych czystych) stronach jakieś dzikie i nieznane współczesnej matematyce działania. Następnego dnia po południu, tuż przed planowanym spotkaniem z kumplami, siedział zrezygnowany i zacukany przy oknie, gapiąc się na wsiowe życie przed jego chałupą. No wiecie: pobliski plac zabaw, a na nim bawiące się dzieciaki z lizakami i balonikami; przejeżdżające samochody i znaki drogowe, których nikt tu nie przestrzegał, bo policjant odsypia w radiowozie nocną fuchę wykidajły na dyskotece; listonosz wypisujący awizo staruszce za płotem, bo mu się listy w torbie z ulotkami nie zmieściły; pomnik jakiegoś bałwana postawiony na placu za gruby gminny hajs przez szwagra sołtysa, itd, itp...
I w tak totalnie wyczyszczonej z wszelakich myśli mózgownicy połączyły mu się dwa ostatnie neurony i rozbłysła pewna idea.
- Mam! Mam rozwiązanie! Da się jednak podzielić liczbę binarną inaczej niż przez 0 i 1!
Od razu wyjaśniam: nasz „nałukofiec” dużo w podstawówce wagarował i nawet nie wiedział, że przecież przez 0 i tak nie wolno dzielić niczego.
Szybko pobiegł do pokoju swoich dzieciaków i zakosił im kilka rzeczy:
- długopis z nasadką,
- lizak policyjny z rączką,
- małego bałwanka,
- balonik na patyku.

A wieczorem na spotkaniu z dumą wygłosił:
- Oto iloraz kodu binarnego z dzielnikiem nie przez zero, ani przez jeden, ale aż DWA!! Lecz nie podam wam rozwiązania ot, tak. Macie tu cztery przedmioty, ja wam przeczytam kod, a wy sprawdźcie, czy zgadza się z tym co dostałem na kartce.
* N: długopis, balonik, bałwanek, długopis, bałwanek, trzy lizaki, balonik, długopis, bałwanek, brzuszek bałwanka,
* E: lizak, dwa długopisy, balonik, lizak, długopis, lizak, bałwanek, balonik, lizak, patyk od balonika.
Na początku "drinking buddies" nic nie kumały (tak się mówiło w starożytnych czasach). Janusz musiał wyłuskać im całą złożoność przekształceń graficzno-leksykalno-matematycznych. Przypomniał kumplom jak to na unitarce ćwiczyli elementy musztry, gdy idąc w dwuszeregu na garnizonową stołówkę - żeby cały pluton zmieścił się w wąskich drzwiach - sierżant krzyczał: "pierwszy szereg wchodzi pierwszy, drugi za nim!!". No i dopiero teraz kumple "zajarzyli", gremialnie zaklaskali i z podziwem klepali Janusza po plecach tak długo, aż mu się garb wyprostował.
Szkoda tylko, że jego rozwiązanie nie miało nic wspólnego z żadnym ilorazem: ani matematycznym, ani inteligencji.
Pojemnik:
Zwróć uwagę na trudność podjęcia tego kesza! Jest umieszczony wysoko, i chociaż nie wymaga sprzętu wspinaczkowego - nie jest przeznaczony dla osób słabszych fizycznie. Pamiętaj - nie każdy kesz musi być zdobyty. Zdrowie i życie jest ważniejsze.
Nie zdejmuj pojemnika na siłę - jest przytwierdzony. Delikatnie odepnij wieczko, a po wszystkim starannie zapnij aby nie dostawała się wilgoć.
Logi bez faktycznego wpisu do logbooka będą kasowane.