Studnia jako ujęcie wody było tu obecne na pewno od XVIII wieku, kiedy nadania włodarzy Białej Radziwiłłowskiej uczyniły społeczność judaszowego wyznania istotną częścią społeczności tu zamieszkującej. Źródła historyczne wymieniają Jakubowiczów jak zarządców dóbr Radziwiłłów i to oni występują jak twórcy początków piwowarstwa w tym miejscu.
Browar jako taki, czyli już XX-sto wieczna manufaktura przemysłowa figuruje pod nazwiskami potomków Jakubowiczów, czyli Auerbachów. Z tego czasu (III-cia dekada) pochodzą też reklamy w lokalnej prasie. Browar funkcjonował do 1927 (najpóźniej do 1928) roku. Do czasów II Wojny Światowej i wywozu Żydów do obozów zagłady funkcjonowała jeszcze piekarnia od strony Brzeskiej (wówczas Pierackiego) oraz młyn.
Obecny kształt budynku nie jest tożsamy z tym kiedy browar funkcjonował. Od południa dostawiono szklaną dobudówkę, od północy drewnianą wiatę, a wnętrza przebudowano na potrzeby innej działalności (funkcjonował tu w podziemiach, w latach dziewięćdziesiątych i później klub muzyczny Kandelabra). Reszta budynków, m.in. dom właściciela stoi dalej, ale również w innej funkcji. Całość nie jest objęta opieką konserwatorską, więc czas go zmienia, choć dalej jest obiektem funkcjonalnym.
Działka na której stoi studnia odnowiono kilka lat temu, porządkując kwartał z zabudowań, które ze względu na stan techniczny i brak opieki poddano wyburzeniu. To tu stała mykwa, czyli budynek społeczności żydowskiej, w której dokonywano rytualnego obmycia „nieczystych” (dotkniętych przez innowierców) rzeczy/płodów rolnych.
Także z tego ujęcia wody korzystała pralnia, która w czasach I Wojny Światowej mieściła się w zabudowaniach tego kwartału, na wprost od studni przy Brzeskiej.
Budynek browaru to dziś obecne centrum handlowe. Dzisiejsza ulica Browarna jest bardziej placem, ale przed 80-ciu laty nazywała się Przesmyk, czyli była wąską uliczką łączącą dzisiejszą Brzeską z ulicą Narutowicza (wówczas Krzywą). Po więcej informacji o właścicielach browaru zapraszam na mojego bloga.
Kesz jest na kordach jako mikromagnetyk. Zawiera logbook i ołówek. Miejsce wydaje się mało uczęszczane, ale z racji rekreacyjnego charakteru placyku przy studni i firm pracujących w budynkach obok zalecana jest ostrożność.
Wpisy bez potwierdzonego znalezienia (wpis w logbooku lub jego zdjęcie) będą kasowane.