Skip to content

Pogrom Krakowski - wersja 2.0 Multi-Cache

Hidden : 1/24/2023
Difficulty:
1.5 out of 5
Terrain:
1.5 out of 5

Size: Size:   micro (micro)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


 

 

Synagoga Kupa 1936 r./Kupa Synagogue 1936

Pogrom krakowski – zbiorowe, gwałtowne akty przemocy wymierzone przeciwko ludności żydowskiej w Krakowie 11 sierpnia 1945 roku. Wg oficjalnych źródeł jedna osoba została zabita 56-letnia Róża Berger, a wiele innych raniono.

Bezpośrednią przyczyną pogromu była pogłoska o rzekomym rytualnym mordowaniu przez Żydów polskich dzieci. Zajścia miały miejsce w kilku miejscach byłej żydowskiej dzielnicy Kazimierz. Splądrowano żydowskie mieszkania i lokale (w tym synagogę Kupa), pobito nieznaną liczbę osób. Niektóre ofiary pobicia zostały wzięte za Żydów omyłkowo.

Chociaż pogrom Żydów w Krakowie pozostaje w cieniu bardziej znanego krwawego pogromu kieleckiego z 1946 r., to oba akty antyżydowskiej agresji łączy strukturalne podobieństwo. I w Krakowie, i w Kielcach iskrą zapalną była plotka o popełnianych przez Żydów mordach rytualnych na polskich dzieciach. Wiara w ten datujący się jeszcze ze średniowiecza zabobon była wtedy w Polsce najzupełniej realna i rozpowszechniona. Powojenna, unowocześniona wersja legendy o krwi mówiła, że wycieńczeni Żydzi przetaczają sobie dla wzmocnienia krew chrześcijan. Źródła archiwalne poświadczają pojawienie się plotek o mordzie rytualnym w wielu miejscach kraju. W 1945 r. oskarżenia, a nawet antyżydowskie wystąpienia na tym tle, odnotowano również w Rzeszowie, Tarnowie, Chełmie, Przemyślu, Miechowie, Częstochowie, Radomiu, Lublinie, Płocku, a także w Krakowie 27 lipca. 

Rewitalizacja wiary w mit mordu rytualnego była jednym z przejawów niechęci i wrogości do Żydów, jaką po wojnie okazywała znaczna część polskiego społeczeństwa. Przedwojenny antysemityzm został wzmocniony niemiecką propagandą i przykładem okupanta. Najistotniejsze, jak się wydaje, było jednak to, że „zniknięcie” Żydów z przestrzeni społecznej wielu Polaków – nawet jeśli potępiali niemieckie zbrodnie – przyjęło z satysfakcją.

W tej sytuacji powrót ocalałych Żydów, których w sierpniu 1945 r. było w Polsce zaledwie 50-60 tysięcy, przyjmowany był często z niechęcią. Mnożyły się akty wrogości i złego traktowania Żydów (m.in. lokalne uchwały o wysiedleniu Żydów, antysemickie ulotki), napaści, a nawet zabójstwa. Nasilenie antyżydowskiej przemocy miało miejsce latem 1945 r., co korelowało z apogeum działalności antykomunistycznego podziemia. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym antysemickie nastroje była rewitalizacja mitu żydokomuny wraz z objęciem władzy przez prosowieckich komunistów.

Dopiero na tle tej wybuchowej atmosfery zrozumieć można genezę pogromu w Krakowie, gdzie w tym czasie żyło kilka tysięcy Żydów (w całym województwie: 6,5 tys.). W sprawozdaniu za czerwiec 1945 r. wojewoda krakowski pisał:

wystarczy, by zaszedł jakiś najzupełniej błahy incydent lub by się pojawiła najbardziej nieprawdopodobna plotka, ażeby wywołać poważne ekscesy. Sprawa stosunku społeczeństwa do Żydów stanowi poważny problem.

27 lipca milicja zatrzymała kobietę podejrzaną o porwanie dziecka. Okazało się była to jego opiekunka, ale po mieście rozniosła się uporczywa wieść, że Żydzi porywają i mordują polskie dzieci „na macę”. 

Cotygodniowym szabasowym modłom w synagodze Kupa przy ul. Miodowej 27 towarzyszyły akty agresji ze strony polskich chuliganów: obrzucanie bóżnicy kamieniami, wybijanie szyb, wrogie okrzyki, obelgi, próby wtargnięcia do wewnątrz. Taka sytuacja miała też miejsce w sobotę 11 sierpnia. To, jak doszło do wybuchu pogromu, dobrze wyjaśnia relacja jednego z poszkodowanych:

Ja byłem w bożnicy, gdzie odbywało się nabożeństwo. Około godziny 10.30 ktoś wrzucił do nas kamienie. Na to wyszedł jeden z modlących się żołnierzy-Żydów i odpędził jakichś chłopców. Za drugim razem, około godz. 11.15, znowu jacyś chłopcy obrzucili modlących się kamieniami. Na to żołnierze i dozorca bożnicy złapali chłopaka, wciągneli go do bożnicy i dostał po siedzeniu. On wyrwał się i uciekł. Wtedy zaczęły się krzyki i atak na bożnicę. 

Nastoletni harcerz, wybiegł z synagogi z krzykiem, że Żydzi chcieli go zamordować i że wewnątrz widział ciała innych pomordowanych dzieci. Makabryczne wieści zaczęły się rozprzestrzeniać z szybkością pożaru, trafiając też na pobliskie targowisko. Agresywny, kilkutysięczny tłum zaatakował synagogę i znajdujące się po sąsiedzku schronisko żydowskie. Bóżnica została zdemolowana, zniszczono zwoje Tory i księgi religijne, Żydów wywlekano na ulicę i bito. Agresja przeniosła się na przyległe ulice (Starowiślna, Szeroka, Przemyska, Józefa, Plac Wolnica): napadano na żydowskich przechodniów, bito ich i ograbiano. Grupy sprawców napadały też na żydowskie mieszkania. Niekiedy opuszczali je po otrzymaniu alkoholu lub pieniędzy. W innych przypadkach bili znajdujące się tam osoby i zabierali ich mienie. Jako jedne z pierwszych zdemolowano schronisko żydowskie przy ul. Miodowej 26 i dom repatriantów przy ul. Przemyskiej. Czynów tych dokonywali przeważnie milicjanci i żołnierze, którzy przeprowadzali rewizję w domach pod pretekstem poszukiwania ciał pomordowanych dzieci i broni. Często wraz z nimi do mieszkań wchodzili również cywile. Z relacji wynika, że część z funkcjonariuszy była pod wpływem alkoholu. Poza mundurowymi, tłum nie był specjalnie uzbrojony, za narzędzia do bicia służyły im kije, pałki, a także sztachety.

Główni prowodyrami byli milicjanci i żołnierze – ich obecność zdawała się legitymizować przemoc wobec Żydów. Jak zeznał jeden z najaktywniejszych uczestników pogromu, nawiasem mówiąc zatrudniony jako dozorca żydowskiego schroniska:

Wszyscy mówili, że Żydzi mordowali dzieci. Ja jeszcze do tego widziałem, że żołnierze łapią przede wszystkim Żydów, tak we mnie wzbudziła się dawna nienawiść do Żydów i po prostu ulżyłem sobie. 

Narastała zbiorowa psychoza i nastrój histerii; wznoszono mordercze okrzyki pod adresem Żydów. Po południu doszło do podpalenia synagogi. Kiedy rozległy się strzały – zapewne strzelali milicjanci – podniosły się głosy, że to Żydzi mordują Polaków. Uczestnicy pogromu mniej lub bardziej świadomie powielali wzorce zachowania z okresu okupacji : wyszukiwanie ukrywających się Żydów, legitymowanie „podejrzanych” o żydowskość przechodniów, by w dokumentach sprawdzić wyznanie, a nawet ściąganie mężczyznom spodni. Osoby pobite i ranne trafiły do szpitala św. Łazarza, gdzie udzielono im pomocy, ale personel pozwalał sobie na antysemickie komentarze.

W pewnym momencie zauważyłam, że ulicznicy zaczepiają nas. Zaczęli krzyczeć: „Żydówy, Żydówy!”. Zebrał się tłum około pięćdziesięciu osób, który otoczył mnie i zaczął bić. Przewrócono mnie i zdjęto buty, zabrano torbę z pieniędzmi, około tysiąca złotych, i zaczęto bić i kopać, i bić (…).

Zawieziono mnie do II Komisariatu MO, gdzie zatelefonowano po karetkę pogotowia. Było tam jeszcze pięć osób, między innymi ciężko poraniona Polka. W karetce pogotowia usłyszałam uwagi sanitariusza i żołnierza eskortującego, którzy wyrażali się o nas jako o żydowskich ścierwach, które muszą ratować, że nie powinni tego robić, żeśmy dzieci pomordowali, że trzeba by nas wszystkich wystrzelać Zawieziono nas do Szpitala św. Łazarza przy ulicy Kopernika. Pierwsza poszłam na salę operacyjną. Tuż po operacji zjawił się żołnierz, który twierdził, że wszystkich po operacji zabierze do więzienia. Tenże bił jednego z poranionych Żydów czekających na operację.

Relacjonowała później jedna z poszkodowanych Hanna Zajdman.

Zamieszki zostały opanowane dopiero wieczorem przez ściągnięty na miejsce batalion Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, lecz atmosfera nadal pozostawała napięta. Plądrowanie synagogi miało miejsce jeszcze następnego dnia, a pogrom krakowski przyczynił się do dalszego rozpowszechnienia pogłosek o mordzie rytualnym. Władze zatrzymały kilkudziesięciu uczestników pogromu. Oskarżenia o spowodowanie „zajść antyżydowskich” zostały sformułowane bardzo szybko. Władze komunistyczne oraz reżimowa prasa propagowały twierdzenie, że inspiratorami pogromu krakowskiego były organizacje antykomunistycznego podziemia. W komentarzach prasowych publikowano słowa potępienia wobec „zajść antysemickich” i wskazywano na organizatorów tej akcji, określanych jako „zbrodnicze elementy reakcyjne”. W prasie nie przedstawiano jednak szczegółowego opisu przebiegu zdarzeń. Ponadto dokładnie ukrywano udział w nich służb mundurowych. 

Nazajutrz po pogromie napisano w Dzienniku Polskim:

Kraków przeżył wczoraj, w sobotę, jeden z najtragiczniejszych dni. Zhańbiony został bolesnymi, barbarzyńskimi aktami, które zrodziła zbrodnia i głupota. [...] jednostki dały posłuch zbrodniczym podszczuwaczom hitlerowskim i zaatakowały Żydów, nieludzko pastwiąc się nawet nad kobietami i dziećmi.

Z kolei prasa katolicka pisała, że antysemityzmu nie można pogodzić ze „światopoglądem katolickim”, oraz tłumaczyła, że samosądy i zbrodnie to skutki wojny i okupacji. Z kolei w dokumentach WiN-u podano następujące przyczyny wydarzeń z 11 sierpnia:

były (one) akcją solidnie i celowo przygotowaną i zrobioną przez NKWD, które, wykorzystując wypadki w Rzeszowie, tą drogą chciało uzyskać podstawy do wystąpień przeciw Polakom, a zarazem uzyskać silny atut propagandowy.

Część opinii publicznej, tak jak podziemie, widziała w pogromie prowokację komunistyczną. Ponad sześćdziesiąt lat później podczas ponownego śledztwa w sprawie tzw. pogromu krakowskiego nie stwierdzono żadnych dowodów potwierdzających hipotezę, że zajścia antyżydowskie zostały przez kogoś zainspirowane i celowo wywołane. Mimo istniejącej już bogatej literatury przedmiotu prace badawcze dotyczące szczegółowej rekonstrukcji wydarzeń z 11 sierpnia 1945 r. w Krakowie i ich interpretacji w kontekście historycznym wciąż trwają.

Niemiecki antysemicki plakat propagandowy 1943 r./German anti-Semitic propaganda poster 1943

Nie wiadomo ilu Żydów zostało zabitych podczas pogromu krakowskiego. Komunistyczne źródła podają informacje o jednej ofierze śmiertelnej Róży Berger, jednak jak podaje Anna Cichopek, autorka opracowania Pogrom Żydów w Krakowie na zdjęciach z pogrzebu widać pięć trumien. W prasie amerykańskiej pojawiły się wieści o zabiciu mężczyzny. Trudno jednak zweryfikować te tezy.

 W chwili śmierci Róża Berger miała 56 lat i właśnie ze swoją córką wróciła z Auschwitz-Birkenau. W Krakowie zostały odszukane przez męża pani Berger, który przeżył wojnę uciekając z transportu do obozu śmierci. W czasie zajść Róża została zabita, jej mąż Józef Berger, przeżył dzięki temu, że ranny udawał martwego. Róża zginęła od strzałów  o godz. 12:30, w mieszkaniu przy Wolnica 4.  Róża została trafiona odłamkami roztrzaskanego zamka do drzwi wejściowych. Spoczywa na cmentarzu żydowskim przy Miodowej. Wkrótce po zajściach mąż Róży Berger wyjechał z Krakowa i wyemigrował do USA, gdzie czekała na niego córka.

Dwanaście dni po pogromie, 23 sierpnia 1945 r., oficer śledczy Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie Wacław Kosowski przesłuchał Józefa Bergera, który był naocznym świadkiem śmierci żony. Z zeznań mężczyzny wynikało, że małżonkowie próbowali powstrzymać ludzi usiłujących wedrzeć się do ich mieszkania na drugim piętrze kamienicy przy pl. Wolnica 4, w czasie gdy na ulicach krakowskiego Kazimierza trwał pogrom. W krytycznym momencie Róża Berger, opierając się na klamce, przytrzymywała drzwi. Wtedy padł strzał. Kula przeszła przez zamek w drzwiach i trafiła kobietę w klatkę piersiową. Józef Berger zeznał, że kiedy napastnicy dobijali się domieszkania, widział przez okno milicjantów wchodzących do budynku i wzywał ich na pomoc. Być może właśnie to zeznanie w połączeniu z jakąś niezachowaną w aktach informacją sprawiło, że przeprowadzono konfrontację Józefa Bergera z Janem Rodakiem, milicjantem z II Komisariatu MO. Ten pochodzący z rodziny chłopskiej 34-letni mężczyzna rozpoczął służbę w krakowskiej milicji 26 stycznia 1945 r., tj. tydzień po wyzwoleniu miasta. Podczas konfrontacji Berger rozpoznał w Rodaku człowieka, który 11 sierpnia 1945 r. bezpośrednio po strzale wszedł do ich mieszkania z siekierą w rękach. Milicjant wszystkiemu zaprzeczył. 

Złożone przez Bergera zeznania jeszcze tego samego dnia skłoniły  WUBP  do wszczęcia śledztwa przeciwko Janowi Rodakowi. Tydzień później zarządzono aresztowanie Rodaka oraz przeprowadzenie rewizji osobistej i domowej w związku z podejrzeniem „o udział w zajściach antypaństwowych”. Dokumenty jedynie sankcjonował stan faktyczny, gdyż Rodak został zatrzymany jeszcze w dniu pogromu. W toku śledzwa ustalono, że Rodak z wraz z innym milicjantem przechodził niedaleko mieszkania poszkowanej jednak niewiadomo czy był to patrol, który wzywał  Józef Berger. Rodakowi zarzucono udział w wydarzeniu, a nie bezpośrednie sprawstwo. Odpowiedzialność za śmierć Róży Berger rozmyła się we wtargnięciu bliżej nieokreślonego tłumu dokamienicy przy pl. Wolnica 4. Rodak był  jedyną osobą znaną z imienia i nazwiska, która wtargnęła do mieszkania.

Po czternastu miesiącach od zabójstwa Róży Berger 9 października 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie skazał Jana Rodaka na dwa lata więzienia oraz pozbawienie praw publicznych i obywatelskich praw honorowych również na dwa lata za nielegalne posiadanie pistoletu i jego sprzedaż. W postępowaniach przed sądem ostatecznie skazano łącznie 14 osób na kary od 1 do 7 lat więzienia. 

Synagoga Remu z bramą w murze od strony ulicy Szerokie 1937 r.j/Remu Synagogue - Szeroka street 1937

Zadanie

 

Etap 1 

Synagoga Kupa

A - Trzecia cyfra z kodu pocztowego z białej tablicy

B - Liczba ramion menory - biała tablica na synagodze 

 

Etap 2 

Dawne Żydowskie Schronisko

E - Liczba tabliczek po lewej

 

Etap 3 

 Dawny Dom Repatriantów

C - Liczba lamp przy wejściu

D -  Cyfra z adresu

 

Etap 4

Dom Róży Berger

F - Liczba widocznych okien na drugim piętrze (mieszkanie Róży Berger-okna po prawej)

G - Cyfra w adresie kamienicy minus liczba D

 

N 50°03.A (B-D-G) (2C)

E 19°56.D {(E-C)/5} (F+G)

Checker na dole


 

 

The Kraków pogrom was the first anti-Jewish riot in post World War II Poland,that took place on 11 August 1945 in the Soviet-occupied city of Kraków,The incident was part of anti-Jewish violence in Poland towards and after the end of World War II. The immediate cause of the pogrom was a blood libel rumour of a ritual murder of Polish children by Jews in the city. A false allegation that a child had been abducted by a Jewish woman had grown to allegations that Jews had killed up to 80 children over the course of weeks. These allegations led to attacks on Jews, as well as some Poles mistaken for Jews, in the Kazimierz quarter, and other parts of the Old Town, and the burning of the Kupa Synagogue (27 Miodowa str). At least one person was killed and an unknown number were injured.

Ulotka antyżydowska z lat 30. XX wieku/Polish anti-Jewish leaflet from the 1930s

On 27 June 1945, a Jewish woman was brought to a local Milicja Obywatelska police station and falsely accused of attempting to abduct a child. Despite the fact that the investigation revealed that the child's mother had left the child in the care of the suspect, rumours started to spread that a Jewish woman abducted the child in order to kill him.A mob shouting anti-Jewish slogans gathered at Kleparski Square, but a Milicja detachment brought the situation under control. Blood libel rumours continued to spread. False claims that thirteen corpses of Christian children had been discovered were disseminated. By 11 August, the number of rumoured "victims" had grown to eighty. Groups of hooligans who gathered at Kleparski Square had been throwing stones at the Kupa Synagogue on a weekly basis. On 11 August, an attempt to seize a thirteen-year-old boy who was throwing stones at the synagogue was made, but he escaped and rushed to the nearby marketplace screaming "Help me, the Jews have tried to kill me."

Instantly the crowd broke into the Kupa Synagogue and started beating Jews, who had been praying at the Saturday morning Shabbat service, and the Torah scrolls were burned. The Jewish hostel was also attacked. Jewish men, women, and children were beaten up on the streets; their homes were broken into and robbed. Some Jews wounded during the pogrom were hospitalized and later were beaten in the hospitals again. One of the pogrom victims witnessed:

 I was carried to the second precinct of the militia where they called for an ambulance. There were five more people over there, including badly wounded Polish woman. In the ambulance I heard the comments of the escorting soldier and the nurse who spoke about us as Jewish crust whom they have to save, and that they shouldn't be doing this because we murdered children, that all of us should be shot. We were taken to the hospital of St. Lazarus at Kopernika Street. I was first taken to the operating room. After the operation a soldier appeared who said that he will take everybody to jail after the operation. He beat up one of the wounded Jews waiting for an operation. He held us under cocked gun and did not allow us to take a drink of water. A moment later two railroadmen appeared and one said, "It's a scandal that a Pole does not have the civil courage to hit a defenceless person", and he hit a wounded Jew. One of the hospital inmates hit me with a crutch. Women, including nurses, stood behind the doors threatening us that they were only waiting for the operation to be over in order to rip us apart.

During the pogrom some Poles, mistaken for Jews, were also attacked. The centre of these events was Miodowa, Starowiślna, Przemyska, and Józefa Streets in the Kazimierz quarter.The riots were most intense between 11 am and 1 pm, calming down around 2 pm, only to regain strength in the late afternoon when the Kupa Synagogue was set on fire.

Polish policemen and soldiers actively participated in these events.In total, 145 suspects were arrested including 40 militiamen and 6 soldiers of the Wojsko Polskie (Polish Army). In September and October 1945, 25 people were charged with inciting racial hatred, robberies, and violence against Jews. Twelve of those charged were officers.Ten of the accused were sentenced to prison. According to the report prepared for Joseph Stalin by the NKVD in Kraków,Polish militiamen had sanctioned the violence. Róża Berger was the only fatality.

wikipedia.org

 

Task

 

Stage 1 

Kupa Synagogue

 A - Third digit of the postcode from the white board

 B - The number of arms of the menorah - white plaque on the synagogue

 

Stage 2 

Former Jewish Shelter

E - Number of plates on the left

 

Stage 3 

Former Home of Repatriates

C - Number of lamps at the entrance

   D -  A digit from the address

 

Stage 4

Róża Berger`s Home

F - Number of windows on the second floor (Róża Berger's home - windows on the right)

G - Number in the address of the tenement house minus the number D

 

N 50°03.A (B-D-G) (2C)

E 19°56.D {(E-C)/5} (F+G)

 

CHECKER

 

Additional Hints (No hints available.)