Opowieść jest prawdziwa? Czy może być także fikcją? Kto to wie? Przekonacie się sami. Idąc jego przemyskim śladem dotrzecie do miejsca, gdzie porzucił nieopieczętowany befel Auf der Kote 228 na front, zaszyfrowany Erzherzogs. Zagadkowe zdarzenie, może zdecydowało o jego losie? Przybij pieczątkę, a zmienisz bieg zdarzeń.

Wprowadzenie. Krótki zarys histori. AD 1915 Przemyśl.

W maju 1915 r. w okolicach Jasła toczyły się krwawe walki. Front rosyjski na linii Tarnowiec- Szebnie, został przełamany. Jednostka Wojskowa 11. rota marchbatalionu N 91pp z Českých Budějovic dzielnie walczyła, atakując w kierunku sanockim. Niestety nasz bohater, ordynans Józef Szwejk zagubił się na polach walki i ruszył w kierunku Dobromila, wprost do rosyjskich okopów. Przebrany w mundur rosyjskiego żołnierza został aresztowany, a następnie przewieziony do przemyskiego odwachu przy ulicy Katedralnej 1. Szpieg Rosyjski? Tam dostał się w łapy majora Wolfa - Der Kerl meint, man wird glauben, er sei ein wirklicher Idiot, głośno krzyczał. Ty Meerschwein, Meerschwein! Długo się tłumaczył przed dowódcą X Korpusu generaloberst Hugo Martiny von Malastów nim stwierdzono że, jest idiotą pierwszej klasy. Wypuszczony z aresztu postanowił dla ukojenia nerwów odwiedzić kilka stosownych przybytków. Jak sam wyznał, dając słowo, nigdy nie wypijał w jednym miejscu, więcej niż trzy piwa. Zaczął od domu pod Jeleniem przy ulicy Kasimir Gasse 6. [kilka godzin wcześniej...sic!]

Czas teraźniejszy. Współrzędne początkowe. Tutaj zaczyna się historia. Podążaj za słowem.
W sumie było ich z tuzin, nim przybył do zakładu hydropatycznego dr. Samuela Natana Knuta przy Sanoska Straße 15 u stóp góry zamkowej głośno śpiewając , "Und die Serben műssensehen, dass wir Oesterreicher Sieger, Sieger sind"

[Czas obecny. Sic!] Ostatnie dni, nie były dla niego szczęśliwe. Postanowił podratować zdrowie zażywając kąpieli ciepłych, mineralnych oraz radiotycznych naprzemiennie. Nie zapomniał o elektroterapii na ogólną nerwozę. Wieczorem ma się stawić na Hauptbanhof Przemysl, skąd ma odjechać pociągiem do Preßburga. W wyśmienitym humorze opuścił sanatorium. Głęboko westchnął, spojrzał ! ooooo Weißer Adler. (Sic.) Oči mu zajiskřily, když uviděl Bílého orla. Možná to není to, co U Kalicha nebo U Fleků nebo Zlatého tygra nebo Skákání koně. Přichází k vám Bílý Orel. Kellner, bitte dreimal ein Bier. Nur groß. Przywołał wspomnienia jak smakuje Velkopopovicky U Kalicha, Na Bojišti 12, Do stolika przysiad się Bretschneider. Był to wywiadowca, będący na służbie policji państwowej. — Ładne mamy lato — rozpoczął Bretschneider swoją poważną rozmowę. Turcy przegrali wojnę w roku 1912 z Serbią, Bułgarią i Grecją. Chcieli, żeby ich Austria poratowała, a gdy Austria nie chciała, zastrzelili Ferdynanda. A ja na wojnie powiedział Szwejk. A Ferdynand? zapytał agent. Strata duża dopowiedział Szwejk dodając "Ferdynanda nie może zastąpić pierwszy lepszy cymbał" i dalej ciągnął swoje dywagacje na temat wojny. Kelner proszę o powtórzenie zamówienia, gość się przysiad. Po godzinnej rozmowie Bretschneider oparł głowę o stół i wpatrywał się w Szwejka. Dumał czy faktycznie dopuścił się czynu karalnego, pośród których jest zbrodnia zdrady stanu. Potem kompan od stolika pokazał mu orzełka i rzekł, że go aresztuje i że natychmiast zaprowadzi go do dyrekcji policji. Ale na stoliku było już nowe zamówienie. Pięć piw i jeden rogalik z parówkami. Dodatkowo 4 kieliszki śliwowicy. Po konsumpcji agent zasnął, a nasz bohater opuścił Weißer Adler. Pobiegł kierunku Unteres Festungstor. Wo ist Bataillonskommando mamrotał, Wo ist Bataillonskommando und Hauptbanhof. Nach Viena. Nach Praha.....

Na warcie nie było gefreitera czy honvèda. Budka strażnicza była pusta! Nie ma się kogo zapytć o drogę? Pociągnął za dzwonek przytwierdzony do muru. Dźwięk dzwonu mieszał się z okrzykiem Bajonett, Bajonett. Zu den Waffen . Russische Soldaten, Angriff, Feinde vor den Toren. Zbiegli się wszyscy okoliczni k.u.k Armee. Nie widząc zagrożenia, byli gotowi sprawić Slavný výprask. Zrobił unik i pobiegł za Festungstor. Biegł po schodach, a potem przy Erddamm ciągle w górę. Przy bramie redanu, skręcił w lewo. Biegiem w górę.

Z daleka zobaczył oddalających się żołnierzy. Zgubił pogoń. Był już na górze i w lewo i w lewo w górę, w górę. Okrążył górę. Już w głowie się kręci. Podśpiewując Prinz Eugenius, der edle Ritter, Wollt' dem Kaiser wiedrum kriegen, Stadt und Festung Belegrad. Er liess schlagen einen Brucken, Dass man kunnt' hinüberrucken. Mit der Armee wohl für die Stadt.
Brama była otwarta. To brama do jego wolności. Przeszedł, zobaczył liczbę 8 inaczej pisaną. Przypomniał zuchwalstwa Balounie. Wszystko organizował po osiem. Osiem obiadów, osiem parówek. Był ciągle nienażarty. Dalej , dalej Józefie po schodach w górę. Tři křížky na cestě. Potem w dół ostro w lewo. Po chwili upadł "že jo" staczając się w dół. Księżyc już świecił, a on przez Ciurek ciurkiem, kamienną ścieżką w prawo i w prawo, tym razem wąską ostro w górę. I dalej, dalej tak gna. W prawo pod górę na wprost. Ławczka na chwilę przysiada. Pochwili wstaje i idzie w prawo. Ścieżka się wije. W lewo znowu ławeczka, ale nie siada. A za zakrętem budowla betonowa. Czery nogi i schodki. O 308 m bliżej do nieba. To budowla z nastepnej wojny światowej. Czy czasoprzestrzeń przekroczona ? Osłab z sił. Patrzy przed siebie pomiędzy dwa drzewa. To Borovice. Teraz śni. Jak pod Gorlicami zweiundzwanzig Kanonen 42 m azymut 19° grzmiało. Kroki liczy... jeden, dwa, trzy ..sechs ,dutzend ,dreizehnm, dvacet dva, dvacet šest , trzydzieści, negyvenhárom, negyvenöt , siebenundvierzig, čtyřicet debet, padesáti. ........ i tu jest opowieści kres. Nie znamy dalszych losów Josefa Švejka. Książka Jaroslava Haška jest niedokończona, tak jak ten letterbox Hybrydowy.
Skrzynką to mały pojemnik. W środku dziennik oraz pieczątka z poduszką na tusz. Nie są na wymianę.