Wieś Nosowo należała od XIV w. do patrycjuszowskiego rodu Holkenów z Kołobrzegu. Po jego wygaśnięciu, w XV w. przeszło w posiadanie rodziny Münchow. Już w średniowieczu istniał w Nosowie zamek. W okresie nowożytnym był tu dwór, lub pałac będący siedzibą właścicieli wsi i majątku. W 1657 r. stare lenno nosowskie otrzymał na mocy umowy pomiędzy braćmi rotmistrz Bogislav Joachim von Münchow. Kolejnymi spadkobiercami byli jego potomkowie, którzy w 1735 r. przyłączyli do swych dóbr kolejne posiadłości - Kurozwęcz i Łykowo. W XVIII w. dobra nosowskie przechodziły z rąk do rąk. W 1779 r. rotmistrz Georg Christoph von Heydebreck kupił je z zastrzeżeniem pierwokupu dla rodu von Münchow. Ostatnim z Heydebrecków, dziedzicem na Nosowie był naczelny prezydent prowincji brandenburskiej Georg Christian. W 1856 r. dobra wróciły do rodziny von Münchow. W końcu XIX w. nabył je baron von Sprenger, za którego czasów zbudowano istniejący dziś pałac. Po 2. wojnie światowej pałac wraz z parkiem należały do Nadleśnictwa Gościno a od 1978 r. - do Kombinatu Państwowych Gospodarstw Rolnych w Stanominie. W 1979 r. przystąpiono do kapitalnego remontu pałacu, który miał być połączony z adaptacją na ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy PGR. Na początku lat 90. XX w. w związku z likwidacją PGR przerwano prowadzone prace. W 1984 r. obiekt został przejęty przez Urząd Wojewódzki w Koszalinie, na którego zlecenie adaptowano pałac na funkcje biurowe i hotelowe z przeznaczeniem dla Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Kadr Administracji Państwowej. Prace te ukończono w 1987 r. W 2002 r., po reformie administracyjnej i likwidacji województwa koszalińskiego, kolejnym właścicielem pałacu została Komenda Główna Ochotniczych Hufców Pracy w Warszawie. W pałacu mieści się dziś hotel oraz Ośrodek Szkolenia i Wychowania OHP. W 2005 r. jego właściciele wykonali do gruntowny remont budynku. (opis pochodzi ze strony: https://zabytek.pl/pl/obiekty/nosowo-palac)
Przy palacu znajduje się ciekawy XVIII. wieczny park o powierzchni ponad 20 ha. Na jego terenie postanowiliśmy ukryć keszyka, dziwiąc się, iż wcześniej nikt nie połakomił sie na tą miejscówkę. Wiosną i latem, dostępu mogą bronić chaszcze i krzaczory ale zimowe poszukiwania na pewno przyniosą wiele zachwytów i wyzwań w postaci powalonych drzew oraz podmokłego terenu przy zakolu Radwii.
Wskazanie przy podejmowaniu - wystarczy odkręcić mały biały korek z pętelką, nie ma potrzeby kombinowania z drutem.