29 lutego 2024 roku... to data, która z pewnością na długo zostanie w pamięci wielu krakowskich keszerów. Odbyliśmy wtedy wielką wyprawę, która przyniosła nam dużo znalezień, masę radości i dobrej zabawy, a jej wspomnienia z pewnością zostaną z nami na długo. Nie będę się tu wdawać w dalsze szczegóły. O podróży można usłyszeć z niejednego źródła, choć najbardziej polecam bezpośredni przekaz ustny. :) Gdy jednak ochłonęliśmy, a przygotowania do nagrywania kolejnego podcastu i organizacji eventu podsumowującego trwały w najlpesze, powstała lista różnych ciekawych wniosków. ;)
Zapraszamy do zapoznania się z listą poniżej i odwiedzenia skrytki w terenie. :)
kranfagel marcin3243 daksya
Dominisia_krk yuve Gothrukk
karibud Qinka emode Emson_
piechurek7 kara-kum Benek321
Fishu m2mPL Jouka01 gorgony
Krzysiolinka JanekDzbanek123
soratte GoGacekGC
Niezapomniane odkrycia:
- Niektórzy dopiero po zgłoszeniu dowiedzieli się że jadą, ale przyjęli tę informację z radością!
- Cuda architektoniczne (Zabytkowa Kopalnia Ignacy w Rybniku poleca się!)
- Warto mieć prowiant na cały dzień, żeby później nie musieć raczyć się korą z drzew. ;)
- Przyda się też dużo dobrego humoru, samozaparcia, wytrwałości, a także kolorowe trytytki i kawa.
- Niekiedy też przydatne mogą być wytrychy, by uwolnić po powrocie własne auto z potrzasku...
- ...choć są i tacy, co uważają, że można pojechać na lekko, bo inni z pewnością będą mieli wszystko :D
- Podobno niektórzy wynaleźli innowacyjne technologie załatwiania potrzeb fizjologicznych, na których załatwianie na stacji benzynowej nie było czasu, ale w listingu jednak zdecyduję się nie podawać szczegółów. ;)
- Mamy już nawet nazwę dla następnej edycji imprezy za 4 lata: "Niedobitki przestępnego matrixa".
- Dla wielu droga powrotna, to był doskonały czas na sen. Wiwat dla dzielnych kierowców!
Wyzwania:
- Dla służby informacyjnej stworzenie listy keszy odpowiadających wszystkim założeniom było największym wyzwaniem, z którym ktokolwiek z nas mierzył się w trakcie przygotowań. A tych wymagań było niemało!
- Dla niektórych najtrudniejsze było nastawić budzik na barbarzyńską godzinę, wstać z łóżka i wyjść z domu. Niektórych w pierwszej rundzie to pokonało. Na szczęście w drugiej już wszyscy wygrali z Morfeuszem i wizją zwykłego, nudnego czwartku. ;)
- Niektórym ślinka ciekła na myśl o świeżutkich FTFach, o niebanalnych wycenach, ale wszyscy z powodzeniem oparli się pokusie ich wcześniejszego podjęcia i można było ująć je w planie.
- Niejednego rozsądek opuścił na okoliczność wchodzenie na drzewa, na które według jakichkolwiek resztek zdrowego rozsądku, lepiej by było nie wchodzić.
- Najtrudniejsze było zrobienie matrixa? Być może, bo z powyższych tylko to się nie udało. :D
Zaskakujące wydarzenia:
- Na niektóre, choć pozornie trudne kesze, wystarczyło 4,5 minuty z przewidzianych 6,5 minuty.
- Może nie zaskakujące wydarzenie, ale ponoć mina pana kierowcy dowożącego we wczesnoporanny ciemny las jedną z uczestniczek była bezcenna. :)
- Nie kryli zdziwienia również: rolnik (któremu to my wbrew strajkom utrudniliśmy przejazd przez pola), ornitolog (który okazał się nie takim złym sąsiadem), ksiądz (wielce zdumiony, co to za banda), działkowcy, robotnicy i stróż stadionu w Wodzisławiu Śląskim.
- Wiemy o przynajmniej dwóch przypadkach zostawienia kogoś przez kierowców na parkingu, czy wśród pól. Drodzy kierowcy, czy to zmęczenie, czy żądza keszy? ;p
- Nie ja jedna nie pojechałam dla addonów (podobno niektórzy nadal nie wiedzą co to). Mimo to zabawa była przednia, a o to w końcu też chodziło.
- Niektórzy nawet nie jadąc dołożyli swoją cegiełkę - na przykład zakładając dla nas kesza. :)
Co zadecydowało, że pojechaliśmy?
- Powołanie Szalonej Ekipy Najdłuższego Dnia Keszera.
- Pomysł był wystarczająco szalony by się nie zastanawiać. ;p
- Niektórzy pojechali, bo źona im kazała...
- ...a inni dlatego, że zabroniła ;)
Pojawiły się też plany na kolejne edycje:
- Skończyć matrixa...
- ...znaleźć 11 typów...
- ...i wiele więcej...
Chyba wszyscy są zgodni, że to była wspaniała przygoda i chętnie to powtórzą!
W pojemniku znajduje się pieczątka i nie jest ona przedmiotem na wymianę. Jeśli masz ochotę, odbij ją w swoim notesie lub na kartce. To właśnie ona jest drugą fizyczną pamiątką z tego wyjazdu, służyła nam do sprawnego logowania keszy w tak licznymi i zacnym gronie. :)
Pojemnik nie znajduje się na wspołrzędnych startowych. Właściwych szukaj w waypointach.