W żuławskiej wsi – Nowym Dworze Elbląskim – przy głównej drodze stoi stara karczma. Zwraca uwagę przepiękną stolarką drzwiową, a wprawne oko dostrzeże wiekowe inskrypcje nad głównym wejściem. Z drugiej strony obiektu znajdują się kolejne drzwi, tym razem dwoinkowe (dzielone na górę i na dół, otwierane niezależnie). Stare drzwi strzegą wejścia do zabytku, szczelnie kryjąc jego wnętrze.

W swojej historii ten budynek miał kilku właścicieli. Dzięki inskrypcji widniejącej na nadprożu wejścia głównego wiadomo, że budynek został wzniesiony w 1795 r. przez Jacoba Glandta dla Heinricha Fechtera. Przypuszcza się, że najpierw był domem olęderskim, a później, po przejęciu przez Niemców, stał się karczmą. Po 1945 r. budynek zamieszkiwała polska rodzina, która przyjechała na te tereny z Litwy. Od 2015 roku właścicielem obiektu jest Filip Gawliński, historyk sztuki, który podjął się trudnego zadania ratowania starej karczmy - jednego z ostatnich żuławskich zabytków ostałych się na tych terenach.

Karczma została zbudowana z grubych bali sosnowych. Ciekawostką jest to, że takie domy drewniane w XIX wieku były do kupienia np. na Targu Gdańskim, a części przywoziło się na miejsce i składało jak dzisiejsze klocki Lego. Wielu obcokrajowców podróżników w XVII i XVIII wieku zachwycało się budownictwem drewnianym w Polsce. W ich relacjach czytamy, że nawet w ciągu 7 do 14 dni możliwe było stawianie obszernych, dekorowanych dworów z gotowych elementów.
Jedna ze ścian szczytowych nie ma prawie wcale okien, posiada tylko jedno, bardzo malutkie. Prawdopodobnie to do niej dostawiana była obora, tworząc z budynkiem tzw. zabudowę wzdłużną, tak popularną na Żuławach