WSTĘP
Przy kordach znajdziemy dom jednorodzinny w polu nieopodal miejscowości Stary Dwór. Dom płynnie ze stanu "surowy otwarty" przeszedł w stan "ruina" nie zaliczając po drodze etapu "oddany do użytku szczęśliwym mieszkańcom". Dodam jednak, że nie jestem pewna czy dom nie ma mniej wymagających mieszkańców sezonowych. Jedyne informacje, jakie znalazłam na temat tego miejsca to pogłoski, które ktoś umieścił tutaj. Na bazie tych informacji napisałam legendę uzupełniając luki własną fantazją.

Legenda o Polnym Dworze
Dawno, dawno temu, w czasach kiedy marzenia wydawały się na wyciągnięcie ręki, żył pewien Deweloper z głową pełną wizji. Marzył on o nowej inwestycji pod Wrocławiem, pełnej identycznych domków jednorodzinnych z małymi ogródkami. Chciał realizować marzenia udręczonych Mieszczuchów o polnym raju na przedmieściach przy ruchliwej drodze z obowiązkowymi porannymi korkami do miasta.
Pewnego dnia los uśmiechnął się do niego na polu golfowym – miejscu, gdzie marzenia często spotykają swoją szansę. Tam Deweloper poznał Miejscową Szychę, wpływowego człowieka o niejasnych intencjach. W tajemniczych okolicznościach zawarli układ: Deweloper kupił ziemie rolne nieopodal zapomnianej wioski "Stary Dwór", a Miejscowa Szycha zadbał o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego. I tak nieurodzajne pola stały się miejscem z potencjałem – działkami budowlanymi z wielką przyszłością.
Ruszyła wielka budowlana machina: geodeci podzielili ziemię i wkrótce ruszyła budowa domu pokazowego. Billboardy z obietnicą „Dworskiego życia w polu tylko 11 minut od Wrocławia” ozdobiły okolicę, a pierwsze Mieszczuchy z marzeniami ustawili się w kolejce po swój własny Polny Dwór. Deweloper rozkwitał, jego wizja stawała się rzeczywistością.

Szczęście jednak odwróciło się od naszego Dewelopera, gdy w opowieść wkroczył Wielki Zły. Wielki Zły miał osobiste porachunki z naszym bohaterem. Nikt nie znał szczegółów tej waśni, ale podobno od lat Wielki Zły szukał możliwości zemsty za pewien incydent, w który była zamieszana Długonoga Blondynka. Gdy tylko pojawiła się stosowna okoliczność, Wielki Zły ruszył do działania. Rękami Bezstronnych Urzędników Dozoru Ruchu Okołolotniskowego, zablokował inwestycję. Oficjalny powód? Dachy domów mogły rzekomo odbijać promienie słoneczne i oślepiać pilotów lądujących samolotów. Deweloper walczył, jednak zmiana kąta nachylenia dachu oczywiśnie nie pomogła. Na nic zdały się kontakty z innymi Szychami, Wielki Zły był nieugięty a decyzje Bezstronnych Urzędników nieodwołalne.

Marzenia Dewelopera rozwiały się jak jesienna mgła. Zamiast idyllicznego osiedla w polu pozostał tylko smutny widok nadgryzionego zębem czasu domu pokazowego. Zraniony Deweloper już nigdy się nie pozbierał. Ruszył w dalekie strony, gdzie już bez marzeń i zaangażowania, budował tylko patodeweloperskie osiedla z dala od macek Wielkiego Złego i wspomnień o Długonogiej Blondynce.
Zagubiony Wędrowcze, jeśli kiedykolwiek znajdziesz się przy drodze na Świdnicę, zatrzymaj się na chwilę. Dziś w środku pola, znajdziesz coraz bardziej nadgryzany Zębem Czasu ślad Rozwianych Marzeń Dewelopera. Stań w zadumie nad tą przypowieścią o wizjach, które przegrały z losem i wpisz się do Księgi Kondolencyjnej Rozwianych Marzeń.
KESZ
Bardzo symboliczny kesz mikrus magnetyk w oczywistym miejscu. BYOP. Najpierw chciałam żeby kesz był w środku domu, ale szczerze mówiąc bałam się wejść. Każdy więc sam może zdecydować o ewentualnej eksploracji ruiny na własną odpowiedzialność. Okolica jest mocno zaśmiecona i nie zachęca. Można jednak podjechać pod samego kesza, wpisać się, zadumać nad legendą i ruszyć dalej.
Jeśli ktoś się zdecyduje eksplorować dom - wrzuć proszę fotki ze środka do logów. Jeżeli ktoś wie coś o historii tego domu to oczywiście chętnie przeczytam w logach i uzupełnię opis.