Osiem lat temu zalogowałem pierwsze znalezienie.
Nie zrozumcie mnie źle. Konto w serwisie posiadałem już od pewnego czasu, a zanim zdecydowałem się je założyć, jakiś czas wcześniej, poszedłem znaleźć jakiś kesz, żeby zobaczyć czy to zabawa dla mnie. Ale od tego właśnie dnia, zbieram punkty na liczniku, o którym wszyscy wiemy, że w zamian za plus jeden na nim, wiele osób jest w stanie zaryzykować zdrowie, stracić pieniądze, lub zwyczajnie komuś naubliżać. Krótko mówiąc, liczniku — który uzależnia.
Oczywiście ja, podobnie jak przynajmniej kilka mniej lub bardziej znanych mi osób, jestem od tego licznika uzależniony, ale moje postępy są zdecydowanie wolniejsze. Po ośmiu latach zbierania wciąż nie mam czterystu znalezień, i zaczynam powątpiewać, czy w przeciągu najbliższych dwóch dociągnę do pięciuset.
Dlatego chętnie spotkam się z Wami w rocznicę początku mojego uzależnienia, obok lokalizacji tego historycznego kesza, i podyskutuję na temat keszy, których nie warto zbierać, eventów, na których lepiej było się nie pojawiać i anty power trailach, zaplanowanych tak, aby zebrać jak najmniej skrytek w jak najdłuższym czasie. Krótko mówiąc, o sposobach zbierania punktów tak, aby ich zebrać jak najmniej. Oczywiście liczę przede wszystkim na wasze historie, bo ja wciąż nie nabrałem doświadczenia i nie wiem, czy załapałem, czym jest ten cały Geocaching.
Zbieranie keszy może być fajne, ale spotykanie keszerów, jest jeszcze fajniejsze. Mimo tego, że punkty zbieram powoli, dzięki przygodzie związanej z szukaniem tego, czego nie zgubiłem, poznałem wiele wspaniałych osób. Dlatego pozwoliłem sobie użyć tego marnego pretekstu, aby spotkać się z Wami po raz kolejny.
Do zobaczenia. :)