Koniec Sezonu Na Skarby,
Początek Sezonu Na Szkolne Tortury (Serio!)
Słońce, to samo, bezlitosne słońce, które jeszcze wczoraj pieściło ich opalone nosy podczas wyprawy po geocache'a ukrytego w starym dębie na skraju lasu, dziś bezlitośnie wbijało promienie w szyby ich pokoju. Tomek i Zbyszek, dwie nierozłączne postacie tegorocznych wakacji, leżeli na łóżkach niczym morskie gwiazdy wyrzucone na brzeg, z nosami wtopionymi w ostatnie rozdziały swoich geocachingowych dzienników.
– Osiemdziesiąt jeden skrytek, Zbychu! Osiemdziesiąt jeden! – Tomek mruknął, przecierając piegowaty nos. – Każdego dnia wakacji co najmniej jedna! To rekord świata! I ani jednej kretom nie daliśmy! Nawet tej, co pachniała jak zagubiona skarpeta z ubiegłego stulecia!
Zbyszek, z włosami w permanentnym nieładzie po letnich przygodach, westchnął dramatycznie. – A ile było mugoli, Tomku? Ile razy prawie nas nakryli, jak szperaliśmy w krzakach za mikrusami? Całe szczęście, że myślenie, że "chłopcy znowu grają w jakieś durne gry na telefonie" jest tak powszechne, że nikt nawet nie podejrzewa, że my w krzakach szukamy… no właśnie, krzaków. Albo czegoś, co pod krzakami wygląda jak kamień, ale jest skrzynką!

Wakacje dobiegały końca. Jeszcze wczoraj ich plecaki mieściły latarki, GPS-y (bo przecież telefony są dla amatorów!), długopisy do logbooków, zapasowe baterie i specjalne rękawiczki do grzebania w dziwnych miejscach. Dziś te same plecaki zionęły pustką, czekając na uwięzienie w sobie podręczników, zeszytów i koszmarnej geometrii – najbardziej torturującej nauki o kształtach na świecie.
– Pamiętasz tę skrytkę pod mostem w Bierzgłowie*? – Tomek uśmiechnął się na wspomnienie ich najbardziej epickiego znaleziska, mikrokontenerka schowanego tak sprytnie, że omal nie spadli do rzeki. – Myślałem, że tam utoniemy, zanim ją znajdziemy! I że ten bocian nas zaatakuje, bo myśleliśmy, że to skrzynka FTF!
– Ale znaleźliśmy! – Zbyszek z dumą uniósł głowę. – I co z tego, że potem mama kazała nam trzepać te ciuchy godzinę, bo śmierdziały rzeką, błotem i czymś, co chyba było martwym liściem z poprzedniego stulecia! Ale przynajmniej mieliśmy ten cholerny FTF!
Szkolny Front: Misja Niemożliwa?
Następnego ranka alarm zadzwonił niczym zwiastun apokalipsy. Zamiast budzić się z dreszczykiem emocji przed kolejnym "pierwszym znalezieniem" (FTF – First To Find), obudzili się z dreszczem grozy przed "pierwszą lekcją" (FL – First Lesson). Mundurki, te znienawidzone mundury, które przez całe lato wisiały samotnie w szafach, teraz czekały, by ich pochłonąć. Były sztywniejsze niż kamizelka kuloodporna i bardziej niewygodne niż siedzenie na igłach.
W drodze do szkoły Zbyszek, zamiast skanować horyzont w poszukiwaniu potencjalnych miejsc ukrycia skrytek, nerwowo zerkał na zegarek.
– Myślisz, że pani Krysia od matmy będzie pytać od razu o wakacje? – zapytał, jakby jego życie zależało od odpowiedzi. – Bo ja chyba odpowiem, że szukałem niewiadomej X w lesie, ale znalazłem tylko ślady łosi.

Tomek zamyślił się, przygładzając na siłę swoje krnąbrne włosy. – Pewnie. Ale co jej powiesz? Że zdobyłeś osiągnięcie "Mistrz Kamuflażu" w geocachingu, bo schowałeś się za latarnią przed mugolem? Albo że opanowałeś nawigację bez GPS-a w gęstym lesie, bo bateria padła w najgorszym momencie?
W klasie panował dziwny szum. Koledzy i koleżanki, jeszcze wczoraj bezproblemowi wakacyjni towarzysze zabaw, dziś wyglądali na podejrzanie poważnych. Kartki z zeszytów zastąpiły mapy skarbów, a długopisy, którymi wpisywali się do logbooków, teraz miały służyć do rozwiązywania równań, które wydawały się równie skomplikowane jak koordynaty skrytek na Antarktydzie.
Zbyszek, siedząc w ławce, nagle poczuł w kieszeni coś twardego. Wyciągnął to. Był to mały, plastikowy pojemniczek – mikrokontener, który zapomniał wyjąć z kurtki. Spojrzał na Tomka, który siedział obok, i obaj stłumili chichot. Mikrus w kieszeni. Kto wie, może da się do niego wcisnąć małą ściągawkę? To byłby FTF na sprawdzianie!
Może i wakacje się skończyły. Może i geocachingowe przygody ustąpiły miejsca szkolnej rutynie i torturom z tabliczką mnożenia. Ale gdzieś tam, w zakamarkach ich umysłów, i w kieszeniach ich kurtek, zawsze pozostawało miejsce na kolejną, choćby tylko myślową, wyprawę w poszukiwaniu ukrytego skarbu. A zresztą… do następnych wakacji zostało tylko 10 miesięcy. Czas na planowanie! Kto wie, może w przyszłym roku pobiją rekord – 92 skrytki?
* No dobra, nie ma takiej skrytki w Bierzgłowie... jeszcze...
SPOTKANIE CZYLI EVENT
W znanej toruńskiej lodziarni, aby przy lodach na pocieszenie opłakać koniec sezonu na skarby i początek sezonu na szkolne tortury... a przy okazji pochwalić się osiągnięciami wakacyjnymi - nawet tą skrytką o zapachu skarpety z ubiegłego stulecia...