Na szczycie góry Parcina, znajdującej się w Będzinie - Grodźcu, pośród zarośli i drzew znajdują się ruiny zapomnianej budowli. Są to pozostałości hangaru należącego niegdyś do największej w Zagłębiu Dąbrowskim szkoły szybowcowej. Szkoła ta rozpoczęła swoją działalność w latach 30-tych XX wieku.
W roku 1934 w Polskim Komitecie Szybowcowym [P.K.S.] zarejestrowano grodzieckie koło szybowcowe a sam hangar powstał tutaj w latach 1934-1936. Pierwotnie z Parciny latano na szybowcach typu CWJ, CWJ-bis, CWJ-bis Skaut i Wrona-bis.
Szybowce, których tutaj używano, były własnej produkcji. Budowano je w oparciu o Lwowską dokumentację techniczną z Politechniki Lwowskiej. Stało się tak z dwóch powodów:
- placówka chciała być samowystarczalna
- koszt dokumentacji i licencji był tańszy niż zakup gotowego szybowca.
Szkolono tutaj w kategorii B, gdzie w ówczesnym szybownictwie funkcjonowały cztery kategorie wyszkolenia: od A do D, a każda z nich oznaczała opanowanie określonych umiejętności.
W Grodźcu startowano z holu, na linie za koniem.



Poza lotami szkoleniowymi, na Parcinie odbywały się również pokazy modelarskie i obrony przeciwgazowej. Za każdym razem na górze gromadził się podobno wielki tłum ludzi, co bardzo irytowało lokalnego proboszcza, który chciał aby parafianie tak samo tłumnie zjawiali się na niedzielnych mszach.
W styczniu 1945 roku hangar został zniszczony wskutek ostrzału z dział dalekiego zasięgu umieszczonych na terenach obecnego Osiedla Zamkowego w Będzinie.
W lipcu 1945 roku hangar jednak odbudowano i szkoła oficjalnie wznowiła działalność.
W tym czasie szkolono się na szybowcach SG-38 i GB-IIB2.
Po zamknięciu szkoły w roku 1948, mieściła się tam modelarnia, a w latach 90-tych budynek został opuszczony i przez nikogo nie pilnowany, wskutek czego niestety został zdewastowany.
Aktualnie można oglądać jedynie ruiny hangaru.
W pobliżu biegnie ulica o nazwie "Szybowcowa", jak można się domyślać - upamiętniająca swą nazwą to historyczne miejsce.
Z góry roztaczają się piękne widoki w każdym kierunku.
Przy dobrej pogodzie widać Beskidy, a sąsiednie wzniesienia są na wyciągnięcie ręki.
W ruinach odnalazłem pozostałości innej skryki, zapewne konkurencyjnego serwisu [bez logbooka i nazwy].
Skrytka to mały pojemnik zawierający logbook i zdjęcie tego miejsca z czasów funkcjonowania, ołówek i kilka fantów na wymianę dla najmłodszych poszukiwaczy :).