Witajcie, czy stęskniliście się? Moja seria wspinaczkowa już od dobrych kilku miesięcy leży odłogiem, więc najwyższy czas nieco ją odkurzyć :) Tym razem należy minąć mały dopływ Wisłoku i przejść się jeszcze dalej – przeskakując go lub obchodząc dookoła, zależnie od której strony się za to zabieramy. Na rozgrzewkę będzie nieco łatwiej, choć wciąż obowiązują te same zasady – jeśli nie czujesz się na siłach, odpuść. Choć nie jest zbyt wysoko, upadek na pewno nie będzie przyjemny.

A gdy już Ci się uda go dosięgnąć to odwróć się i podziwiaj piękne widoki.