Migdałek wspinał się powoli, ale z determinacją.
Najpierw minął pierwszą gałąź - cienką jak wstążka.
Potem drugą - grubszą, idealną do odpoczynku.
A potem trzecią - tę, na której zwykle siadał stary gawron i komentował życie.
-Miau… ale wysoko! — pomyślał kotek, czując, jak wiatr rozwiewa mu wąsy.
Świat z góry wyglądał inaczej: ludzie byli mali, trawa była jak zielony dywan, a jego własna miska z jedzeniem jak maleńki talerzyk.
Migdałek poczuł dumę.
Był kotkiem, który zdobył drzewo.
