
Stary krawiec Kachel mieszkał przy wiejskim potoku, w pobliżu mostu. Tam często i chętnie schodzili się młodzi jakubowiczanie. Pewnego dnia wśród nich pojawił się nieznajomy z szalem i czerwoną czapką. Przypuszczano, że to wielbiciel jednej z dziewczyn, ale nikt nie miał nic przeciwko jego obecności. Nieznajomy chętnie siadał przy piecu i jak inni chłopcy palił fajkę. O pół nocy opuszczał towarzystwo, a koło pieca pozostawała mała kałuża. Gdy kiedyś znów chciał odejść, jedna z dziewczyn przerażona spostrzegła, że nieznajomy ma końskie kopyta. Teraz nie było wątpliwości, nieznajomy był wodnikiem i mieszkał w pobliskim stawie dominialnym. Stąd przychodził do młynarza wodnego Steinera, którego młyn stał w ogrodzie Hrabaka. Wodnik więcej nie przyszedł na spotkanie u Kachela. Wystraszona dziewczyna wyszła potem za mąż. Orszak ślubny prowadził stary Kachel. Na moście dziewczyna wrzuciła do potoku bukiet ślubny, żeby uspokoić wodnika.
źródlo: chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://sbc.org.pl/Content/296924/PodaniaA.pdf
