Kesz ten poświęcony jest dwóm historiom, które przydarzyły mi się dzisiejszego dnia.
W pierwszej z nich chciałem podzielić się tym, że keszując dziś na pobliskiej ścieżce keszy tradycyjnych, spotkałem młodego łosia. Okazało się, że obaj zmierzaliśmy dokładnie w to samo miejsce. Jako ten bardziej doświadczony, pozwoliłem młodszemu koledze zrobić to, co należało na współrzędnych, a gdy już się oddalił, sam wpisałem się do logbooka.
Druga z kolei zaczęła się od tego, że zatrzymawszy się na tym MOP-ie w drodze do Warszawy, miałem dziwne uczucie déjà vu. Pamięć mnie nie zawiodła – pod barierką kładki łączącej obie strony autostrady znalazłem pojemnik. Sam umieściłem go tu wiele lat temu, po czym kompletnie o nim zapomniałem.
Co zatem łączy te dwie historie? Całkiem nowy kesz, którego dedykuję poznanemu dziś łosiowi. Niech twoja życiowa droga obfituje w błogie bagna i smaczne pędy!