Skip to content

Kronika Żyrosława: AKT I: Zapach mąki i wir wiatru Mystery Cache

A cache by ria Message this owner
Hidden : 10/9/2026
Difficulty:
1.5 out of 5
Terrain:
1.5 out of 5

Size: Size:   micro (micro)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


PROSZĘ O PODEJMOWANIE KESZA Z DUŻĄ DYSKRECJĄ ALBO WIECZOREM, bo w pobliżu zawsze jest tłoczno!

Kesz to pojemnik, który nie znajduje się na swojej wstępnej lokalizacji. Aby zdobyć informacje na temat koordynatów ukrycia, trzeba rozwiązać prawidłowo zagadkę związaną z „Kroniką Żyrosława”. Miłej zabawy!

 

 

Skrytka jest pierwszą z serii "Kronika Żyrosława" będąca fantastyczno- historyczną historią o życiu mężczyzny z Polkowic. Jest to fikcja otoczona rzeczywistymi elementami historycznymi regionu.

 

 

 

Kronika Żyrosława: AKT I: Zapach mąki i wir wiatru

 

 

6.11.1928r.

„Witam,
Nazywam się Żyrosław, a oto mój pamiętnik.

Moje całe życie od najmłodszych lat związane było z szumem młyńskich skrzydeł i zapachem świeżo zmielonego ziarna. Ojciec nazwał mnie tak dziwnym imieniem nie bez powodu, bowiem chciał związać mnie z plonami na zawsze. Wychowałem się w Polkowicach, słuchając opowieści ojca o dawnych czasach. Staliśmy pod naszą 16-metrową wieżą młyna, wspominając 6 wiatraków stojących dawniej od strony Lubina i 4 od Głogowa...

Nasz młyn był jednak wyjątkowy. Mój dziad Gniewko pamiętał jeszcze wielki pożar, który strawił stary, drewniany wiatrak stojący w tym miejscu kilkadziesiąt lat temu. Widział, jak nowy właściciel, Ernest Zimmerling, wznosił naszą dumną, tą murowaną wieżę i montował w niej nowinkę techniczną – rezerwową maszynę parową. Jako młody chłopak patrzyłem z zachwytem, gdy syn Ernesta sprowadził prąd elektryczny z zakładów Leopolda Wierzejewskiego. Staliśmy się pierwszym młynem elektrycznym w całej okolicy! To prawdziwa potęga... Ojciec uczył mnie wtedy, jak dbać o ciężkie kamienie młyńskie i jak prowadzić przemiał na przełomie wieków.

Gdy w latach 20. sam przejąłem opiekę nad młynem, praca wypełniała mi całe dni. Była cicha, ciężka w pojedynkę, ale dawała niezwykłą dumę. Kochałem moją profesję. Brało się w dłonie ciepłą mąkę i wiedziało, że karmi się całe miasto. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko jednego…

Agnieszkę poznałem w chłodny, wiosenny poranek. Przyjechała do młyna wozem ze swoim ojcem, tutejszym gospodarzem, zwożąc resztki zeszłorocznego żyta. Miała na sobie prostą, lnianą chustę, a gdy uśmiechnęła się do mnie zza worków, w izbie przemiałowej zrobiło się nagle widno. Od tamtej niedzieli zacząłem wypatrywać jej wozów z rosnącym sercem. Nie chcieliśmy hucznego wesela w karczmie. Byliśmy raczej typem skrytych ludzi. Nasz ślub odbył się tuż pod dumną wieżą wiatraka, w cieniu wielkich, nieruchomych tego dnia skrzydeł, w obecności najbliższej rodziny oraz znajomych sąsiadów z Polkowic. Gdy złożyliśmy sobie przysięgę, Agnieszka wyciągnęła z chusty drobną sadzonkę ze splecionymi 7 korzonkami. Razem, dłońmi stale oprószonymi mącznym pyłem, wykopaliśmy dołek tuż przy ceglanej podwalinie młyna i posadziliśmy krzew. »To na znak naszego nowego życia« – powiedziała Agnieszka, patrząc mi prosto w oczy. »Moja babka mówiła, że ona rośnie tam, gdzie ludzie potrafią trwać przy sobie na dobre i na złe. Gdy wyda pierwsze czerwone owoce, zwiastując obfity plon, nasz dom wypełni się dziecięcym śmiechem«. Przygarnąłem ją do siebie przy głośnym wiwacie mieszkańców. Zapach świeżej ziemi zmieszał się z aromatem mąki i ciepłym powiewem wiatru. Staliśmy tak pod wieżą młyna, patrząc na małą sadzonkę i nie wiedząc jeszcze, że ziemia głęboko pod naszymi stopami kryje tajemnicę, która za kilkadziesiąt lat zmieni losy całej naszej rodziny...”

 

 

 

Zagadka: Wyciągnij dane 1,2 oraz 3 z opowieści i uzupełnij koordynaty. W ich pobliżu znajdziesz skrytkę.

51.50(2)3189,(1).0656(3)70

uwaga: proszę odkładać kesza dokładnie w taki sam sposób, jaki był przygotowany, żeby nikt kolejny nie miał problemu z wyciągnięciem logbooka.
Kesz nie ma nic do pisania w środku, zawiera tylko logbook.

 

Powodzenia!

 

 

+ aktualnie w Wiatraku "Holender" jest mini muzeum, które warto odwiedzić. Polecam szczególnie turystom przejezdnym. Wiartak polkowicki ma swoja stronę internetową, gdzie na powinny być na bieżąco opisywane godziny otwarcia i wydarzenia

Additional Hints ()

pmnfnzv cemlqnwr fvr yntbqavrwfmn qebtn

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)

Advertising with Us