Cudowny potok Niedźwiada i Krucze Skały
Dawno temu w miejscowości podgórskiej, obecnie nazywanej Karpaczem, żyło dwóch braci: jeden bogaty, a drugi biedny. Biednemu bratu tak źle się powodziło, iż zmuszony został prosić swego bogatego brata o wsparcie.
Ten dał mu mąkę i inne towary za cenę wzroku. Szybko jednak zapasy żywności się wyczerpały i biedny drwal musiał iść zarabiać jako ślepiec ostrzegający przemytników na tabaczanej ścieżce. Którejś nocy usłyszał trzepot skrzydeł. Nadleciały sowy. Siadły nieopodal i biedak mógł usłyszeć ich rozmowę. Gdy odleciały, wymył oczy w Niedźwiadzie i odzyskał wzrok – sprawdziło się w części to, co powiedziały sowy. Wrócił radosny do swojego domu i opowiedział rodzinie o podsłuchanej rozmowie.
A dowiedział się jeszcze, że w okolicach Srebrnego Potoku leżą w niepoświęconej ziemi kości kobiety zamordowanej przez męża. Kto je przeniesie na cmentarz przy kościele w Miłkowie i sprawi godny pochówek, temu w miejscu przy Srebrnym Potoku spod sterty kamieni odsłoni się skrzynia z kosztownościami. Razem odszukali miejsce wskazane przez sowy i wypełnili dokładnie wszystko, co mówiły sowy. Drogocenne lichtarze oddali do kościoła za duszę zmarłej, a pozostały skarb pozwolił im na dostatnie długie życie.
Gdy bogaty brat dowiedział się o szczęściu już niebiednego brata, postanowił tak jak tamten iść na tabaczaną ścieżkę. Tym razem podsłuchał rozmowę kruków, lecz usłyszał opowieść o nieuczciwym i chciwym laborancie. Zorientował się, że to o nim mowa i zaczął uciekać. Ale kruki szybko go rozpoznały i uciekającego dopadły wśród skał i zadziobały. Od tego czasu miejsce to nazywane jest Krucze Skały.
Ostatni z serii Sowiej Doliny kesz spoczął nieopodal cudownego potoku Niedźwiada, tuż przy szlaku, bo to już Karkonoski Park Narodowy.
My zakładając kesza pilnowaliśmy szlaku, a teraz szlak pilnuje kesza...
A jak już tu doszliście, to idźcie wyżej...