
Ta skrzynka stanowi drugą część opowieści o Gintrze i jego organkach.
“Górnicy, oświetlając sobie drogę żółtym blaskiem karbidek, przeszedłszy kilka pochylni, przecznic i korytarzy, znaleźli się w starym chodniku o pofałdowanym spągu i tak niskim stropie, że często musieli się pochylać, aby nie walnąć głową w jakąś złamaną stropnicę. Chodnik nie był długi, bo już po kilkunastu metrach kończył się zwałem: wysoką pryzmą obsuniętych ze stropu głazów, mniejszych kamieni i drobinek skał.
-No, som my na miyjscu - odezwał się głębokim basem Emil Procek. Pulchny Hubert Baloniok zaraz przysiadł na jakimś kamieniu i wyciągnąć z kieszeni bluzy owinięty w zatłuszczony papier chleb.
-Terozki niy bydzie sam żodnego jedzynio! - naskoczył na niego Procek. Nojpiyrw trza coś zrobić. Chytomy sie roboty! Baloniok zerknął spode łba na Emila, po czym z żalem schował chleb.
Procek, który był przodowym tej trzyosobowej brygady, zagonił swych podwładnych do roboty. Pod ociosem leżało kilkadziesiąt wyciągniętych z zawału, nadających się jeszcze do ponownego użycia okrągłych, drewnianych stempli, zwanych przez górników “drzewiokami”. Trzej górnicy mieli wynosić owe stemple do szerokiego korytarza krzyżującego się z wyrabowanym chodnikiem i tam je składać w wagonikach stojących na wąskich szynach. Hubert Baloniok targał na ramieniu średniej grubości stemple, Emil Procek nosił te najcięższe, zaś szczuplutki Ginter Kuźba wybierał najcieńsze drzewioki. Po pewnym czasie Procek zarządził przerwę w pracy. Górnicy usiedli na cienkich deseczkach obok wagoników, do których wrzucali stemple. Tu było lepsze powietrze niż w zasypanym chodniku. Poczęli zajadać swój chleb. Procek poteżnymi szczękami miętosił wielkie pajdy, pomiędzy którymi widniały grube plastry szynki; Balonik wcinał chleb ze słoniną, a młody Kuźna pojadał drobnymi kęsami cienkie kromki posmarowane smalcem. Procek pierwszy skończył jeść. Oparłszy się wygodnie o ocios, wydobył z kieszeni paczuszkę z tytoniem. Odłamawszy spory kęs, włożył go do ust i począł miarowo żuć. W pewnej chwili strzyknąwszy przed siebie żółtym strumyczkiem śliny, popatrzył na młodego Kuźbę i powiedział z pogardą: -Ginter, ś ciebie je taki bergmón, jak z kizij rzici rajzyntasza! Dyć ty najciyńszego kuloka niy poradzisz uniyść! Ktoś to takigo cherloka przyjmował do roboty na dole gruby!
Młody z lękiem spojrzał na Procka, potem odrzekł cichym głosem:
-Mój ojciec poszli do dyrektora i piyknie go prosiyli, cobych jo móg robić na grubie..
-Tyn dyrektor to musioł być blank ślepy, skoro posłoł na dół do roboty takigo jak ty szkieletora - zarechotał Procek ochrypłym głosem. Gruby Balonio obrzucił go niechętnym spojrzeniem i zauważył z przekąsem:
-Emil, kiejby Ginter, tak jak ty, pożyroł placki szynki, to takoż miołby taki same jak i ty muskle. A i to ci jeszcze rzekna, co fest brzidko je wyśmiywa sie ze słabszego kamrata..
Procek łypnął na grubasa złym okiem.
-Ty mi sam, Hubert, niy mondruj, bo ci to może niy wyjść na zdrowie... Baloniok nie odezwał się już ani słowem. Wiedział, że Emil Procek jest człowiekiem nerwowym, a takoż i wielce popędliwym. Nieraz się zdarzyło, że zanim pomyślał, najpierw walił w mordę. A że posiadał siłę trzech mężczyzn, delikwent, który miał nieszczęście mu się narazić, szturchnięty jego ogromną pięścią, z miejsca walił się na ziemię i nakrywał nogami. A że Hubert Baloniok nie chciał nakryć się nogami, więc teraz zamilkł i zaczął udawać, że jest niezmietnie zajęty przeżuwaniem ostatnich kęsów chleba.
-Dychnymy sie jeszcze ze dwajścia minut, a potym nazod chytomy sie ostro roboty - oznajmił Procek, przymykając oczy i szykując się do drzemki.
Fragment pochodzi z książki “Tajemnice Rybnickich Dzielnic” J. Buczyński, Wydawnictwo RAW
By znaleźć skrzynkę musisz wykazać się znajomością treści fragmentu powyższej legendy oraz podstaw terminologii górniczej, zwłaszcza śląskiej :)
Odpowiedz na poniższe pytania i właściwe wartości liczbowe podstaw do wzoru: N 50 03.AB8 E 18 33.CD8
A) Drzewioki w języku górników to:
drewniane stemple używane do podtrzymywania stropu = 9
wykałaczki z sosnowego drzewa = 8
buty górnicze =7
B) Który z górników dostał się na kopalnię dzięki prośbie ojca?
Emil Procek = 1
Ginter Kuźba = 2
Hubert Baloniok = 3
C) Boczna ściana chodnika to:
ocios = 2
zacios = 1
wycios =0
D) Lampa górnicza po śląsku to:
wonzitka = 5
karbinatla = 3
karbidka = 1
Podejmując skrzynkę zachowaj ostrożność, by nie wyszarpać kesza i nie zniszczyć zamknięcia.

