Opis wg. "Matce Boskiej Zawadzkiej w hołdzie" ks. Władysław Tokarczyk
Sanktuarium Matki Bożej znajduje się w miejscowości Zawada, położonej blisko połowy drogi z Dębicy do Ropczyc (trasa Tarnów – Rzeszów). Zawada położona jest po obu stronach potoku Isła, który wpada do Wielopolki, a wraz z nią do Wisłoki.
Zawada w XIV wieku należała do Melsztyńskich herbu Leliwa, a potem do sławnego i możnego rodu senatorskiego Ligęzów herbu Półkozic. Cudowny Obraz Matki Bożej Zawadzkiej był ich własnością rodową – dzisiaj jest on własnością wszystkich. Obraz czczony był najpierw w kaplicy zamkowej, która istnieje do dziś, ale od 400 lat nie jest używana do kultu. Ligęzowie zabierali go ze sobą na wyprawy wojenne.
Cudowny Obraz Matki Bożej Zawadzkiej, jak niektórzy twierdzą, jest kopią obrazu Matki Bożej Większej w Rzymie. Obraz ma 1,42 m wysokości i 1,20 m szerokości. Malowany jest na desce, na podkładzie kredowym. Tło jest pozłocone. Twarz Matki Bożej jest uśmiechnięta, w lewej ręce trzyma chusteczkę, aby ocierać łzy płaczącym. Pan Jezus w lewej ręce trzyma Księgę Ewangelii, prawą ręką wskazuje na Maryję. Aniołowie podtrzymują koronę nad Jej głową.
Ród Ligęzów piastował wiele urzędów państwowych i kościelnych w Polsce. Byli wśród nich senatorzy, kasztelani, wojewodowie i biskupi. Z tego rodu w XVI w. pochodził arcybiskup lwowski Feliks Ligęza. Ligęzowie dowodzili pospolitym ruszeniem w swoim okręgu. Swoje dobra i rezydencje posiadali także w Dąbrowie Tarnowskiej, Rzeszowie i Przecławiu. W Zawadzie zachowały się pozostałości zamku, zburzonego w czasie I wojny światowej.
W 1595 r. w czasie wizytacji biskupa krakowskiego zanotowano, że Stanisław Ligęza zbudował w Zawadzie, w ustronnym zakątku, drewnianą kaplicę pod wezwaniem Nawiedzenia i Narodzenia Matki Bożej. Do kaplicy tej przeniósł Cudowny Obraz Matki Bożej czczony dotąd w kaplicy zamkowej w Zawadzie. W nowo wybudowanej kaplicy od czasu do czasu, zwłaszcza w piątki, odprawiał nabożeństwa ksiądz proboszcz z Lubziny, bo do tej parafii należała wtedy Zawada. Przy kaplicy z biegiem lat założono cmentarz, otoczony wałem ziemnym.
Po przeniesieniu obrazu z kaplicy zamkowej na Zawadzkie Wzgórze, kult Matki Bożej nie osłabł, ale wzrastał. Chociaż nie było przy kaplicy stałego kustosza, pielgrzymi dalej przychodzili do Matki Bożej, modlili się pod drzwiami i płakali, bo nie mieli dostępu do Cudownego Obrazu. Wiercili więc nożem otwory w drzwiach, aby chociaż przez moment popatrzeć na oblicze Bogurodzicy. W czasie wizytacji 1610 r. napisano, że ,,do Cudownego Obrazu Matki Bożej w Zawadzie z dalekich stron ciągną liczne rzesze pielgrzymów otaczając Obraz Bogurodzicy w skupieniu i z modlitwą na ustach".
Dzięki staraniom Stanisława Ligęzy, w latach 1616-1626, stróżami zawadzkiego sanktuarium byli oo. augustianie z Krakowa. Po jedenastu latach augustianie opuścili Zawadę, bo nie mieli zapewnionych środków do utrzymania i już tam nie wrócili. Po ich odejściu, od 6 lipca 1629 r., opiekę nad sanktuarium i pielgrzymami podjęło trzech kapłanów prebendarzy. Taki stan trwał przez dwieście lat.
Achacy Ligęza, syn Stanisława, uprosił w czasie Mszy św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej zdrowie dla półtorarocznego konającego syna, Kazimierza. Uczynił wtedy ślub, że jeżeli syn odzyska zdrowie, to on w Zawadzie wybuduje murowany kościół. Pragnąc wypełnić ślub w 1646 r., rozpoczął budowę kościoła z cegły i kamienia. Plany miał wielkie, wykonał bowiem fundamenty długie na 47 m, głębokie na 4 m, szerokie na 2 m, ale z braku środków skrócił długość budowli o 15 m i nie wykonał stropu. I tak w 1656 r. poświęcono kościół jednonawowy z dwiema kaplicami z drewnianą powałą i sygnaturką, bez wieży – istnieje on do dziś.
Biskup krakowski Piotr Gembicki 10 lutego 1654 r., olśniony niezwykłością szerzącego się kultu Matki Bożej Zawadzkiej, a także odpowiadając na prośbę Achacego Ligęzy, polecił zebrać specjalnej komisji zeznania o cudach otrzymanych za Jej przyczyną. Komisarzami byli: prepozyt ropczycki Mikołaj Łącki, proboszczowie: Jan Granowicz z Łączek Kucharskich i Szymon Siekierski z Sędziszowa. W czasie prac komisji odebrano 47 zaprzysiężonych zeznań, dotyczących takich przypadków jak odzyskanie wzroku, nagłe uzdrowienia z długotrwałych chorób, przywrócenie życia utopionym. Ks. W. Szołdrski podaje dwa zeznania z tego czasu:
,,Pierwszy zeznał Achacy Ligęza, że za przyczyną Matki Bożej w Zawadzie doznał pięciu łask. Dwa razy ocalał w czasie zarazy, dwa razy uszedł z grożących mu niebezpieczeństw, w 1648 r. uprosił uzdrowienie dla syna Kazimierza, którego od kilku dni nieprzytomnego, przywiózł do kościoła i położył na stopniach ołtarza. W czasie Mszy św. odprawianej przed Cudownym Obrazem, młody Kazimierz odzyskał zdrowie".
,,Jan Pąprowicz z Krosna, artysta malarz, w 50 roku życia cierpiał straszny ból w nogach. Kiedy nie mógł wytrzymać bólu, rozpalił ognisko i włożył nogi do ognia. Gdy tracił przytomność, zaczął się gorąco modlić do Matki Bożej o ratunek. Nagle ukazała mu się Piękna Pani w otoczeniu kobiet i powiedziała: «Pójdź ze mną na ofiarę do Obrazu». Mimo protestów rodziny, wiele dni szedł o kulach z pielgrzymką do Zawady. W Zawadzie na kolanach, z trudem obszedł dwa razy ołtarz z Cudownym Obrazem, za trzecim razem zemdlał. Gdy odzyskał przytomność, był uzdrowiony".
18 września 1654 r., po zapoznaniu się aktami komisji, ks. bp Piotr Gembicki, ukoronował obraz złotą koroną i nałożył nań srebrną sukienkę. Tym samym zatwierdził istniejący kult i ogłosił Obraz Matki Bożej Zawadzkiej jako słynący łaskami. Koronacja przyczyniła się jeszcze bardziej do ożywienia kultu.
W 1657 r. Achacy Ligęza zapisał obszar ziemi na utrzymanie prebendarzy zawadzkich, ufundował też, obok dzisiejszych dużych schodów, szpital dla ubogich i wziął na siebie na jego utrzymanie. Mieszkańcy szpitala ubogich także pracowali na swoje utrzymanie, chowali dwie krowy i drób. Dyrektorem szpitala mianowany został senior prebendarzy zawadzkich, ks. Rzewachowski, i jego następcy.
Po śmierci Achacego Ligęzy w 1672 r., o sanktuarium zawadzkie troszczyła się wdowa po nim, Zuzanna, i ich syn, Kazimierz. Po bezpotomnej śmierci Kazimierza Ligęzy Zawadę odziedziczyła jego siostra, Felicja, i jej mąż, Jan Walewski, który w 1694 r. uposażył Bractwo Szkaplerza Świętego. Na jego zaprowadzenie zezwolił 8 października 1701 r. konsystorz krakowski, czyli kuria biskupia. Od 1719 r. prowadzili je karmelici trzewiczkowi z Pilzna.
W 1703 r. Zawadę odziedziczył syn Jana Walewskiego, Kazimierz, ale już po roku odstąpił ją Janowi Przebendowskiemu, podskarbiemu koronnemu. Z córką Jana Przebendowskiego Dorotą, panią na Zawadzie, ożenił się książę Jan Radziwiłł, wojewoda nowogrodzki, a po jego śmierci Franciszek Bieliński, marszałek wielki koronny. Książę Bieliński do końca życia był właścicielem Zawady i troskliwym opiekunem zawadzkiego sanktuarium.
W czasie wizytacji przeprowadzonej w 1721 r. stwierdzono, że w kościele zawadzkim było pięć ołtarzy, na belce w tęczy figura Pana Jezusa Ukrzyżowanego, dziesięciogłosowe organy i podłoga z cegły. W 1756 r wybudowano skarbiec nad zakrystią.
W 1772 r. po pierwszym rozbiorze Polski Zawada dostała się pod panowanie austriackie. W 1786 r. znalazła się na terenie nowo powstałej diecezji tarnowskiej. W 1787 r. rząd austriacki, skonfiskował fundusze na uposażenia zawadzkich prebendarzy, a ziemię, z której posiadali utrzymanie, kupił wojewoda wileński, książę Michał Radziwiłł.
W czasie kierowania diecezją tarnowską przez bpa Floriana Amanda Janowskiego (31 lipca 1797) powstała parafia zawadzka, składająca się z czterech wiosek: Zawady, Stobiernej, należących wcześniej do parafii w Lubzinie, Nagawczyny, należącej do param w Dębicy i Stasiówki, która należała do parafii w Gumniskach. Pierwszym proboszczem i zarazem kustoszem sanktuarium został ks. Wojciech Kaśluga. Proboszczowie zawadzcy otrzymali od dworu w dzierżawę 40 morgów ziemi. Potem przeszła ona na własność probostwa. W 1796 r. rząd austriacki bezprawnie przywłaszczył sobie złote korony i sukienki z Cudownego Obrazu Matki Bożej Zawadzkiej; a także kielichy, monstrancję oraz wszystkie przedmioty ze srebra: drogocenne wota, kadzielnice, lampy, lichtarze. Podczas rabunku padło wypowiedziane z ironią zdanie, że na obrazie, mogą być drewniane korony i sukienki. Wkrótce potem wykonano je i założono. Ponieważ wskutek upływu lat obraz był podniszczony przez larwy kołatka i nie był w stanie utrzymać drewnianych ozdób, dlatego ozdoby zdjęto i uczyniono z nich feretron. W końcu feretron okazał się za ciężki do noszenia, więc go porzucono. W 2000 r. feretron ten odnaleziono w organach. Po odnowieniu wykonano z niego dwa obrazy: Matki Bożej Zawadzkiej i św. Józefa i zawieszono je na chórze.
W następnych latach rząd austriacki jeszcze cztery razy rabował cenne przedmioty kultu i wota z zawadzkiego sanktuarium, które były świadectwem otrzymanych tam łask.
Po śmierci Bielińskiego Zawada wróciła z powrotem do Radziwiłłów. Najpierw do księcia Michała, a potem do Anny Radziwiłłówny, córki Dominika Radziwiłła, krajczego litewskiego. Z księżną Anną w 1816 r. ożenił się Atanazy hr. Raczyński, człowiek bardzo utalentowany. W 1821 rozbudował on zamek Ligezów w Zawadzie, w którym znalazły się 74 pomieszczenia. Umieścił w nich dzieła sztuki oraz bibliotekę, zamierzał bowiem ofiarować pałac ks. prymasowi Ignacemu Raczyńskiemu. W kościele usunął powałę z desek i kazał wykonać strop, w którym było widać więźbędachową. Strop ten nazywano bazylikowym. Przetrwał on 70 lat. Po powtórnej koronacji powrócono do powały z desek. Odnowiono też chór, wsparty na filarach. Na chór zakupiono ozdoby kaflowe, wykonane w pracowni hr. Sanguszki w Tarnowie. W 1880 r. zbudowano pierwszą plebanię, a potem nową, drewnianą, która dotrwała do 1903 r. Potem wybudowano murowaną. W 1974 r. plebanię tę rozbudowano. Ostatnie prace przeprowadzono w niej w 1998 r. W 1853 r. wybudowano trzyklasową szkołę w Zawadzie, a w 1871 r. w Nagawczynie. W 1889 r. Karol hr. Raczyński wybudował i wyposażył ochronkę w Stobiernej i oddał ją w opiekę Siostrom Służebniczkom z Dębicy. W 1913 r. wybudowano szkołę w Stasiówce, a sześć lat później w Stobiernej.
Po śmierci Atanazego i Anny Raczyńskich właścicielem Zawady został ich syn, Karol hr. Raczyński, najbogatszy arystokrata w Polsce, który umarł bezdzietnie. Wtedy Zawada przeszła w ręce Edwarda hr. Raczyńskiego z linii Rogalińskiej, syna Edwarda i Róży Potockiej. Ożenił się on z Cecylią Jaroszyńską.
Edward hr. Raczyński był ambasadorem II RP w Londynie, a potem dwukrotnie sprawował funkcję prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej na Uchodźstwie. Był wielkim patriotą i czcicielem Matki Bożej. Codziennie z dziećmi odmawiał wspólny pacierz. Gdy dzieci dorosły, nauczył je modlitwy, którą odmawiał ze swoją matką:
,,Boże Miłosierny dopomóż, abyśmy się poprawić zdołali z wad naszych i żyli w prawości i cnocie, spełniając obowiązki dnia każdego. Boże zmiłuj się nad nami, rodziną naszą i Ojczyzną naszą".
Dla nich też, pod koniec życia własnoręcznie napisał tę modlitwę. Jego córka, Wiridiana Rejowa nauczyła jej swoje dzieci. Często czytał Pismo Święte. W Londynie, pod koniec życia, przez dwa lata, co niedzielę, ksiądz przynosił mu komunię św. Zmarł w 1993 r. Pochowany został w Rogalinie.
W 2001 r. Szkoła Podstawowa w Zawadzie obrała za swojego patrona Edwarda hr. Raczyńskiego, a w Kościele parafialnym umieszczono epitafium upamiętniające jego osobę. Dzisiaj tradycje rodowe podtrzymują trzy córki: Wanda Dembińska i Katarzyna Raczyńska w Londynie, oraz Wiridiana Rejowa we Francji.