Wakiki Trail: Droga
Kontynuujemy naszą podróż wokół jeziora. Czy jest tu coś ciekawego? Piękne widoki, drzewa, krzaki - to wszystko już znacie. Ale stąd dodatkowo można wbiec sobie na górkę i znaleźć się na drodze. Albo jak kto woli: zejść z tej drogi w dół, by kontynuować keszową podróż.
Kesz:
Mały kesz. W środku logbook z numerem bonusowym oraz ołówek. Mini certyfikaty dla pierwszej trójcy! Proszę ładnie chować i uważać na dzikich wędkarzy! FOTA
Seria Wakiki Trail:
Łapino - miejsce doskonale znane mieszkańcom Trójmiasta. Jest jezioro, jest las i jest blisko od obwodnicy. Dlatego też w sezonie letnim mamy tu całe mnóstwo smażących się nad jeziorem ludzi, chlupiących się w wodzie dzieciaków, pijących i grillujących weekendowych wczasowiczów. Z kolei jesienią zjawiają się tu stada grzybiarzy, którzy niemal wpadają na siebie, krążąc między drzewami. Krótko mówiąc: przewija się tutaj sporo osób. W dodatku wszystkie są przekonane, że są w Łapinie, choć administracyjnie jest to po części Czapielsk.
Ja znam to miesjce od najmłodszych lat. Pamiętam, jak ponad dwadzieścia lat temu, przyjeżdzałam tu niemal co roku, gdyż firma w której pracował mój tata, miała tu domek, chatkę, w której to pracownicy mogli spędzać wakacje wraz ze swoimi rodzinami. Później, gdy domki zostały sprzedane, przez długi czas Łapino istniało tylko w moich wspomnieniach. Aż w końcu, kilka lat temu znów zawitałam w tych rejonach z powodu pracy. Zmiana jest ogromna, nawet nie jestem w stanie zlokalizować miejsca, do którego jeździłam jako dziecko. Jednak naważniejsze jest to, że jezioro pozostało na miejscu. Las również stoi i cieszy swoim widokiem. Jeżdźę tu już od paru lat, bardzo lubię tu przebywać, pływać, gubić się w lesie. Uważam, że są to piękne tereny, dlatego też zdziwił mnie fakt, że nie ma tu żadnych keszy. Odkąd zaczęłam bawić się w geocaching, wiedziałam, że w tych rejonach powstaną moje pierwsze skrytki. Zbierałam doświadczenie odnajdując co raz więcej keszy, aż w końcu postanowiłam założyć coś swojego. Zakochana w seriach skrytek, które miałam przyjemność odwiedzać, uznałam, że również chcę stworzyć serię, która będzie mogła cieszyć innych. Kilka skrytek jest już częściowo założonych, parę jest zaplanowanych, niektóre jeszcze się robią. Krótko mówiąc: seria jest w trakcie przygotowania. Warto spisywać cyfroliczbę z logbooka, gdyż napewno powstanie jakiś bonus.
Skąd nazwa serii?
W zeszłym roku przyjechała tu ekipa z Hongkongu, której musiałam zagospodarować czas. Zbudowaliśmy tratwy i popłynęliśmy nimi na wyspę. W trakcie, uczestnicy wyprawy zaczęli na siebie chlapać, krzycząc, że to wojna. Spytali mnie jak nazywa się miejsce w którym jesteśmy.
- Łapino - odpowiedziałam.
Niestety, słowo to było zbyt trudne do wymówienia. Od tej pory chlapali na siebie i krzyczeli:
- Wakiki war!
"Łakiki" brzmiało tak fajnie, że od tamtej pory zaczęsliśmy zastępować tym tekstem oryginalną nazwę. Tak mi się to spodobało, że postanowiłam użyć "Wakiki" w nazwie serii keszowej. Początkowe pomysły w stylu Łapińska przygoda, Łapińska ścieżka czy inna wędrówka zaczęły mi się wydawać nudne i jakieś takie bezpłciowe. "Wakiki Trail" to według mnie fajniejsza opcja i niech tak pozostanie.