Plac Po Farze to nic innego, jak wyeksponowane fundamenty Kościoła Farnego. Kolegiata Św. Michała Archanioła, bo takie było wezwanie kościoła, była najważniejszym miejscem kultu w całym mieście. To tutaj odbywały się największe uroczystości kościelne, tutaj grzebano zmarłych. I stąd właśnie wzięła się jego potoczna nazwa: Fara z łaciny oznacza pierwszy.
Legenda o śnie Leszka Czarnego
Legenda o wybudowaniu w tym miejscu kościoła wiąże się z wydarzeniami, które miały miejsce w XIII wieku. Był to czas rozbicia dzielnicowego. Lublin był miasteczkiem leżącym na wschodnich rubieżach Ziemi Sandomierskiej. Z tego właśnie powodu okolice te były niebezpieczne. W każdej chwili zagrażał atak ze strony Rusinów i innych plemion wschodnich i północnych, w tym również Jadźwingów. Kiedy ci ostatni po raz kolejny napadali na Lubelszczyznę z odsieczą przybył Leszek Czarny, książę krakowsko-sandomierski.
Po wysłaniu szpiegów do obozu najeźdźców i wysłuchaniu ich relacji, Leszek Czarny podjął decyzję o odwrocie. Stwierdził, że nie ma najmniejszych szans w starciu z wrogiem. Tej samej nocy śpiący pod wielkim dębem książę miał sen. Przyśnił mu się archanioł Michał, który wręczając mu miecz, nakazał wyruszyć przeciwko Jadźwingom. Przepowiedział, że będzie to zwycięska walka.
Książę, uznając sen za proroczy, postanowił jednak stawić czoło najeźdźcom. Wyruszył na bitwę z nimi i zwyciężył.
Po powrocie do Lublina, jako formę dziękczynienia za zwycięstwo, ufundował kościół. A jego patronem uczynił archanioła Michała, który przyniósł Leszkowi Czarnemu przepowiednię zwycięstwa. Od tego czasu kościół urastał w chwale, uzyskał miano Fary. A gdy go zburzono, okazało się, że podstawą ołtarza jest pień wielkiego dębu.
Późniejsze losy Fary
Kościół był wciąż rozbudowywany i upiększany. Od XIV w. przeważały w nim elementy gotyckie. W następnym stuleciu dobudowano do niego wieżę “na pięć mil z dala widzianą”. W kolejnych latach wzbogacany był o dodatkowe kaplice i budynki przykościelne. Przez cały okres jego świetności działała przy kościele Szkoła Lubelska.
Jednak od końca XVIII w. coraz bardziej niszczał. Remonty nie przynosiły skutku, a budowla zaczęła grozić zawaleniem. Dlatego podjęto decyzję o rozebraniu Fary. Cenniejsze przedmioty będące na dotychczasowym wyposażeniu kościoła poprzenoszono do innych lubelskich świątyń. I w roku 1846 zburzono kościół. Jako ciekawostkę można dodać, że koszt wyburzenia budowli przewyższał koszty jej gruntownego remontu…
Przez ponad sto lat w miejscu placu po farze leżały gruzy i kamienie. Nie podjęto się wybudowania tam czegokolwiek innego. Dopiero w latach Dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zapadła decyzja o uporządkowaniu placu. Wyeksponowano fundamenty, ukazując w ten sposób kontury dawnej budowli. Dzięki temu można dostrzec, którędy przebiegała nawa główna, gdzie był ołtarz oraz kaplice boczne. Widoczne jest również wejście na chór. Jest teraz łatwo dostrzec, że Fara była orientowana. Oznacza to, że zgadnie z normami dawnego budownictwa sakralnego ołtarz w kościele był skierowany na wschód.
Obecnie Plac Po Farze jest doskonałym punktem widokowym na zamek oraz dzielnicę Czwartek. Coraz częściej staje się celem spacerów oraz miejscem spędzania wolnego czasu. A najpiękniej wygląda nocą, gdy jest oświetlony.
Źródło tekstu: Magiczny Lublin
Mikro w miejscu pełnym mugoli więc trzeba uważać i dobrze ją potem odłożyć :)