Zaczęło się niewinnie 2 sierpnia 2015 roku. Jakiś Straznik przenosi do Słupska mobilniaka z logiem "piesek przyjechał na Pomorze". Już 18 września ten nikomu nieznany dotąd na słupskiej ziemi keszer organizuje spotkanie, pisząc: "Pewnie jest was tutaj trochę i nie wszyscy się znacie. Ten event ma na celu zebrać was wszystkich w jednym miejscu i poznać ze sobą".
I Słupsk wybuchł energią. Wielu keszerów, którzy dotąd znali się jedynie z nicków, poznało się osobiście, zapłonęło gwarem wspólnych rozmów, planów. Event SSAKa stał się już cykliczny, dotąd przez 5 miesięcy odbyło się 7 spotkań. Dwukrotnie nasz event wędrował gościnnie do innych miejscowości: Koszalina i Gdańska. Dwukrotnie trójmiejskie eventy przywędrowały do Słupska. Nie zliczylibyśmy nawet ilości wspólnych wyjazdów i wspólnego keszowania. Nie byłoby tego ożywienia na słupskiej ziemi, gdyby nie Straznik. To, co wielu z nas od dawna obmyślało, planowało, od czego się wycofywało z braku pewności, Straznik po prostu wykonał. Pokazał nam, że jeśli chcemy coś zrobić, to trzeba to zrobić. Najwyżej nie wyjdzie. To dzięki Tobie, Strazniku, Słupsk jest dzisiaj tak żywy. Za to właśnie chcielibyśmy Ci podziękować podczas tego eventu.
To nie będzie dla nas miły event, bo tak naprawdę bardzo nam będzie Ciebie tu brakować.
Spotykamy się o godz. 18:00 w lokalu na koordynatach, dokładnie 4 miesiące po pierwszym SSAKu. Event potrwa godzinę.