Historia i literatura zawiera dość liczne przekazy na temat udziału naszych rodaków w armii cesarza Napoleona Bonaparte. Po moskiewskiej klęsce wracały przez nasz kraj również niedobitki innych nacji. Już z lat szkolnych pamiętamy wątek powrotu Kamila de Berier opisany w młodzieżowej powieści "Szatan z VII klasy". Może dobrze, że Kornel Makuszyński stworzył tam postać fikcyjną bo jakoś nikt się nie zastanawiał nad tym, że Francuz wracający z wojny i niosący węzełek ze znacznej wartości kosztownościami to był po prostu żołnierz rabuś.
Ja jednak mam ciekawostkę, opartą na faktach i fascynującą choć nie do końca wyjaśnioną. Opis tego miejsca przytaczam jako gotowy skopiowany z mojego własnego foto bloga, poświęconego promocji Pałuk. Blog nie ma charakteru komercyjnego więc pozwalam sobie link do niego załączyć: paluki.flog.pl
Ten przydrożny krzyżyk na pochylonym i pękniętym betonowym słupku mijałem i fotografowałem niejednokrotnie prosto z drogi, nie schodząc z roweru i nie dostrzegając tabliczki za płotkiem u podnóża figurki. Tym razem odwiedziliśmy Komratowo samochodem i po zaparkowaniu auta na poboczu podeszliśmy do krzyżyka.
Wiek i treść tabliczki po prostu nas zaskoczyły. Okazało się, że figurka stanowi wotum dziękczynne, a tabliczka zawiera wzruszającą, archaicznym językiem i niewprawną ręką napisaną inskrypcję:
"Ta Figura na pamiątkę F. Pochowskiego jako zdrowo z Francuzkiej wojny przyszedł Fundator J. Pochowski 1871".
Powstała zatem niemal półtora wieku temu, a dotyczyła wydarzenia jeszcze o ponad 50 lat wcześniejszego.
Napotkani mieszkańcy Komratowa wiedzieli jedynie, że rzecz dotyczy dawnego mieszkańca Oćwieki. Przy okazji opowiedzieli nam, że słupek uległ przewróceniu i przełamaniu podczas pamiętnej wichury, która powaliła wiele drzew w okolicy. Jednocześnie uszkodzona została figurka Chrystusa. Okazało się, że ręka była ułamana nie pierwszy raz ponieważ to samo miejsce było już wcześniej łączone śrubką. Miejscowy kowal miał sporo kłopotu z naprawą, której klasyczną kowalską metodą wykonać nie mógł. Dlaczego? Bo, w myśl uświęconej tradycji, żaden kowal wizerunku Chrystusa do ognia nie włoży.