Dramatyczna historia więzienia radogoskiego rozpoczęła się z początkiem listopada 1939 roku. W fabryce Michała Glazera przy ówczesnej ul. Krakowskiej 55. Dziś jest to teren Fabryki Pierścieni Tłokowych „Prima" przy ul. Liściastej 17. Powstanie obozu przejściowego w tym miejscu wiązało się z podjętą przez niemieckie władze okupacyjne dużą akcją represyjną i eksterminacyjną przeciwko inteligencji łódzkiej - głównie nauczycielom, działaczom kultury, urzędnikom państwowym i samorządowym, działaczom społecznym i politycznym. Wśród nich pewną część stanowili obywatele polscy pochodzenia niemieckiego i żydowskiego.
Przez ten obóz od około 10 XI 1939 r. do początku stycznia 1940 r. przeszło około 2 000 osób (kobiet i mężczyzn). Z tej liczby około 500 „osądzono" w trybie doraźnym skazując na karę śmierci. „Wyroki" były wykonywane natychmiast w podłódzkich lasach. Natomiast zabudowania przyszłego więzienia radogoskiego w fabryce Samuela Abbego u zbiegu ulic Zgierskiej i J. Sowińskiego przeznaczono początkowo na obóz przesiedleńczy dla mieszkańców Łodzi i województwa łódzkiego.
Wraz z przeniesieniem do tego obiektu od 2 połowy grudnia 1939 r. pozostałych więźniów z fabryki Glazera i utworzeniu w tym miejscu więzienia policyjnego , większe grupy przesiedleńców wywieziono do Generalnego Gubernatorstwa. Od lipca 1940 r. więzienie policyjne dla mężczyzn w Radogoszczu otrzymało oficjalną nazwę Rozszerzone Więzienie Policyjne (Erweitertes Polizeigefängnis, Radegast).
W sierpniu 1943 r., w związku z reorganizacją łódzkiej policji, nastąpiło połączenie więzienia radogoskiego i obozu pracy karnej na Sikawie, co znalazło odbicie w nowej nazwie: „Erweitertes Polizeigefängnis und Arbeitserziehungslager" i pod taką nazwą funkcjonowało już do końca okupacji niemieckiej.
Radogoszcz był męskim więzieniem o charakterze przejściowym. Więźniowie przebywali tu przeciętnie (wg danych z 1944 r.) do dwóch miesięcy, oczekując na procesy sądowe, a także na transporty do innych więzień i obozów.
Radogoszcz nie był miejscem masowej eksterminacji. Należy jednak zaznaczyć, iż każdego dnia na skutek głodu, chorób, wycieńczenia oraz sadystycznego znęcania się wachmanów ginęli tu więźniowie.
Stąd wywożono ludzi na masowe egzekucje w rejonie Łodzi: las lućmierski, lasy łagiewnickie i „Okręglik" w lesie chełmskim. Także stąd zabrano grupę więźniów, których zamordowano w największej na terenie Kraju Warty publicznej egzekucji, dokonanej w Zgierzu 20 III 1942 roku.
Przeciętnie na Radogoszczu przebywało od 500 do 1 000 więźniów. Ocenia się, iż ogółem przez więzienie na Radogoszczu w latach okupacji niemieckiej przeszło około 40 000 osób. Większość osadzonych to osoby, które popełniły przestępstwa przeciwko interesom III Rzeszy. Do takich przypadków należały: nielegalny ubój i szmuglowanie żywności ze wsi, nielegalne przekraczanie granicy pomiędzy Generalnym Gubernatorstwem i Krajem Warty, ucieczki z robót przymusowych w Niemczech.Również przywożono tu zatrzymanych w „łapankach" ulicznych. Osadzano tu też więźniów politycznych przed wysłaniem np. do obozów koncentracyjnych. Po wybuchu wojny pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Radzieckim pojawili się tu w niewielkiej grupie radzieccy jeńcy wojenni.
Największą tragedią była masakra jego więźniów i podpalenie budynku więziennego w nocy z 17 na 18 stycznia, na kilkadziesiąt godzin przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Łodzi 19 stycznia 1945 roku. Początkowo zaczęto mordować więźniów na salach więziennych a gdy ci stawili opór oprawcy podpalili budynek. Zginęło wówczas około 1 500 osób; ocalało około 30.
(opis ze strony Muzeum Tradycji Niepodległościowym w Łodzi)
Cache to skrytka nano a nawet super nano (1cm na 0.5 cm - najmniejszy na jaki ja się natknąłem) w miejscu w którym skrytka była no.... zawsze a przynajmniej ja byłem jej świadomy jeszcze na długo zanim zacząłem się bawić w Geocaching czyli znacznie wcześniej niż skrytka zagoorowicza (czyżby on też reaktywował a może to było OC?) Z jakiegoś zupełnie niezrozumiałego powodu gdy koledzy mi pokazali ten pojemnik wtedy wydawało mi się to mało ciekawe zajęcie. Niestety poprzedni właściel zniknął z mapy gocachingu i nie można się było z nim skontaktować, więc by pamięć o skrytce i miejscu nie zginęła zakładamy nową w tym samym miejscu.
Aby podjąć skrytkę konieczny nie tylko długopis lub ołówek ale także pęseta. Powodzenia. Koordynaty są dokładnie takie jakie były w oryginale i wg mojego GPS wskazują na miejsce oddalone od skrytki o jakieś min. 10 m, ale no cóż jak tradycja to tradycja. Pobliski postój taksówek i dość ruchliwa okolica powoduje że proszę o ostrożność.