Legendy L #9 Trzy panny z zamku na czechowie
O ile niewielu słyszało o zamku na Czechowie w Lublinie, to o duchach tam się ukazujących wiedzą już naprawdę nieliczni i ewentualnie ci, którzy je widzieli (moi moi). Przenieśmy się zatem na ulicę Północną, gdzie swego czasu znajdował się zamek nad stawem... Do dziś z owego zamku, a właściwie pałacu niewiele zostało. Oddajmy głos historykowi i regionaliście H. Gawareckiemu: "W północno-zachodniej części miasta leżały jurydyki Wieniawa, Czechówka i Gorajszczyzna. Ich właścicielem w 1764 roku był Andrzej Tarło, starosta trześniowski. Tarło był nie tylko posesorem wymienionych dóbr ziemskich obejmujących tereny tych jurydyk, ale także wybudowanego tam dworu i pałacu. Pałac Tarłów wystawiony był na północnym brzegu doliny rzeki Czechówki (dziś jego usytuowania należałoby szukać w przedłużeniu ulicy Lubomelskiej). Niewiele wiemy o pierwotnym jego wyglądzie. Zachowały się jedynie rysunki z połowy XIX wieku, kiedy był już tylko ruiną. Solidne mury mówią, iż była to budowla obszerna i dobrej architektury.(...)

Akwarela z Atlasu Stronczyńskiego (1852-1853)
O wzgórzu opowiada żyjący w latach 1810-1902 Stanisław Krzesiński, aktor, dramatopisarz i autor pamiętników. On też przytacza pewną legendę o trzech/czterech Pannach z Czechowa:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Stroną północną Wieniawa dotykała do stawu zwanego Czechowskim, a za nim na przeciwległym wzgórzu, widzieć się dawały zwaliska zamku, czyli raczej piętrowego dworu. Legenda między ludem krążyła, że przed laty mieszkał tu możny pan i miał trzy nadobne córy, które dnia jednego miały być poślubione. W czasie uczty taki miał być natłok biesiadujących, że sklepienie górnego piętra runęło aż do lochów podziemnych i wszystko w gruzach zagrzebało. Miało to mieć miejsce w czasie pełni księżyca i wskutek tego na każdej pełni w poświcie letniej, w godzinach północnych, widywano trzy panny kąpiące się, wskutek, że córy dziedzica każdodziennie kompywały się w tym stawie, a mianowicie też w przeddzień wesela, w zwaliskach zaś dawała się słyszeć wesoła lecz głucha kapela, gwar biesiadujących, a potem jęki żałobne. O ile to podanie może mieć w sobie prawdy, nie wiem. Powtarzam to com słyszał od starych ludzi, z dziada pradziada mieszkających na Czechówce."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Śmierć poniosły wtedy cztery panny szlacheckie Gertruda Poniatowska, Marianna Górka, Katarzyna Zaniewska, Marianna Dębowska oraz służąca – Marianna. Pochowano je następnie w lubelskim kościele dominikanów, najprawdopodobniej w "grobie po prawej stronie" świątyni.
Ciekawostką jest, że w wypadku zginęły cztery szlachcianki i służąca, a legenda wspomina jedynie duchy trzech panien kąpiących się po nocach. Cóż, być może dwióm panim udało się jednak przezyć?
Dziś z pałacu Tarłów nie pozostały nawet szczątki fundamentów, zmieniło się też całkowicie jego otoczenie. Jeszcze w okresie międzywojennym rzeka Czechówka, spiętrzona na wysokości wylotu ulicy 22 Lipca [obecna Spokojna-JM], tworzyła obszerny staw. Na planie miasta z 1716 roku staw ten jest rozdzielony na dwie części groblą, będącą przedłużeniem drogi ciągnącej się wzdłuż wałów miejskich (to właśnie dzisiejsza ulica Lubomelska). Wały te, jak wiadomo, broniły miasta od zachodu i rozpięte były szerokim łukiem od Bystrzycy do Czechówki.

Pałac jak się można domyślać stał na znajdującym się tu wzniesieniu.
"... tuż przy Północnej ulicy
są ruiny tej piwnicy
w której ponoć słychać głosy
uczty, której smutne losy
opisane w tej legendzie..."
fragment legenzdy z książki Elżbieta Mamcarz Legendy Lublina

Tuż obok bloków osiedla Paganiniego możemy zobaczyć, jak się przypuszcza, piwnice należące do stojącego tu niegdyś pałacu rodziny Tarłów.

O keszu: pojemnik około 500 ml W maskowaniu drzewnym.

About the cache: container about 500 ml in wood masking.