„Stąd ich ród” to seria keszy poświęconych postaciom związanym, w sposób pośredni lub bezpośredni, z Górą i Ziemią Górowską. Mimo, że Góra to miasto niewielkie i niemal zapomniane, miało szczęście wydać lub przyjąć „w swe objęcia” grupę światłych osób, które - na przestrzeni wieków - pozostawiły po sobie ślad. Niestety, ślad ten powoli zaciera się już w odmętach dziejów i pamięci potomnych tak, że nawet i sami górowianie nie pamiętają o [bardziej lub mniej wygodnych dla nas] „ambasadorach” własnej miejscowości czy regionu. Czasem z punktu widzenia naszej historii byli oni kontrowersyjni, stojąc w opozycji do polskiego interesu ale takie wówczas były realia. Historii nie zmienimy, a naszymi kilkoma skrzyneczkami, choćby paru z nich - bez przesadnej gloryfikacji - potomnym przypomnimy... Zapraszamy.
Paul Stankiewicz urodził się w Górze (ściślej w podgórowskim Kajęcinie – obecnie w granicach miasta) 19 kwietnia 1834 roku. Chłopiec został ochrzczony w miejscowym kościele parafialnym św. Katarzyny przez ówczesnego proboszcza Ferdynanda Cogho. Dorastał w ubogiej rodzinie. Jego ojciec był ślusarzem, który w chwili narodzin syna miał 55 lat. Paul już od najmłodszych lat przejawiał zdolności malarskie. W wieku dwunastu lat został przedstawiony wrocławskiemu biskupowi pomocniczemu Danielowi Latusskowi w czasie jego wizyty w Górze, jako młody talent artystyczny.
Zanim jednak jego kariera nabrała rumieńców, po maturze, którą zdał w rodzinnym mieście, musiał wstąpić na drogę malarstwa… pokojowego. Wymagała tego sytuacja finansowa rodziny. Po dwóch latach pracy na stanowisku czeladnika, za zebrane pieniądze, wyjechał do Berlina. Postawił sobie cel - dostać się na tamtejszą Akademię Sztuk Pięknych. W maju 1860 roku napisał list do znanego w kręgach wrocławskiego promotora młodych artystów - biskupa książęcego Heinricha Förstera z prośbą o wstawiennictwo w przyjęciu do berlińskiej ASP. W piśmie do biskupa zamieścił listę swoich dotychczasowych prac. Należały do nich: odrestaurowana w roku 1859 droga krzyżowa (przy kościele) Bożego Ciała w Górze czy odrestaurowane obrazy kościelne z Gubina i Krzelowa. Jak widać prośba odniosła skutek gdyż jego promotor udzielił mu pomocy i dzięki temu Stankiewicz mógł rozpocząć studia w... Rzymie. To tam, z dużą dozą prawdopodobieństwa, poznał swojego nauczyciela Petera von Corneliusa, z którym do końca życia utrzymywał kontakt.
Z Rzymu powrócił w roku 1862 i po raz pierwszy wystawił w berlińskiej ASP swoje prace. Cztery lata później, ponownie w sali ASP, zaprezentował portret późniejszego cesarza Wilhelma I swojego autorstwa. Dalej, na ekspozycję, przekazał portrety Hohenzollernów oraz ich wnuka Wilhelma II i księcia Heinricha. Cztery z tych obrazów znajdują się w zbiorach Państwowego Muzeum w Emden. Namalował szereg obrazów na zamówienia kościołów. Tyko dla świątyni w Wałczu (ówczesnym Deutsch Krone) namalował pięć takowych. Cztery z nich znajdują się tam do dnia dzisiejszego. W 1850 r. w Poczdamie stworzył malowidła absydowe w nowo wybudowanym kościele p. w. św. Piotra i Pawła. Jako całość robią niesamowite wrażenie na zwiedzających. Wyobrażają one: Boga Ojca i Chrystusa Pantokratora, Maryję i Józefa, patronów kościoła Piotra i Pawła, ewangelistów, ojców kościoła i anioły.
Wśród jego poznanych dzieł można m. in. wymienić:
- obraz „Zmartwychwstanie Chrystusa” (w kościele św. Elżbiety w Wilhelmshaven, obecnie kościół Garnizonowy Chrystusa Króla)
- „Jezus władający morzem” (obraz trafił do nowego kościoła garnizonowego w Kilonii, obecnie kościół Św. Pawła).
- portret cesarza Wilhelma I (70 x 52 cm) z roku 1880 (obecnie znajduje się w Muzeum Żeglugi w Bremerhaven)
- portret biskupa Herzoga (obecnie w szpitalu św. Jadwigi w Berlinie)
- obraz św. Jadwigi
- obraz przedstawiający cesarza Fryderyka III.
- portret Carla Sprengela (ok. 1892) założyciela instytutu rolniczego w Resku.
To oczywiście nie wszystkie malowidła Stankiewicza. Jedynie ich niewielka część. Ten nieznany do tej pory malarz - rodem z Góry - jest obecnie odkrywany na nowo. Głównie za sprawą pasjonatki p. Brigitte Bulla, mieszkanki Wilhelmshaven, która pieczołowicie zbiera informacje o nim i powoli kataloguje jego dzieła.
Wiadomo, że dojrzałe życie Stankiewicz spędził w Berlinie. Tam się ożenił z Alwiną Kramer. Tam również, oprócz malowania, założył wydawnictwo, które przetrwało wiele lat po nim. Zajmowało się drukiem prac naukowych, papierów wartościowych, rozpraw doktorskich, a dla berlińskiego Instytutu Geodezyjnego wyników badań i publikacji. To przedsięwzięcie jak i rejestry jego zleceń malarskich świadczyły, że sytuacja finansowa państwa Stankiewiczów była więcej niż dobra. Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że Stankiewicz został nawet kawalerem Orderu Korony Włoch, który został mu nadany w roku 1874.
W Górze, rodzinnym mieście artysty, do dzisiaj można podziwiać jego prace. Są to obrazy olejne – stacje drogi krzyżowej na starym cmentarzu (odrestaurowane przez Stankiewicza w roku 1859). W znajdującym się obok kościele Bożego Ciała, w roku 1866, artysta przeprowadził renowację „Świętych Schodów” i wykonał malowidła w kaplicy nad schodami (w tzw. Ratuszu Piłata). Jego „rękę” widać również w znajdującej się za kościołem kaplicy grobowej. I choć na zniszczonych malunkach, pokrywających wnętrza tej zabytkowej budowli, nie można znaleźć podpisu, charakterem i stylem do złudzenia przypominają dzieła artysty.
Paul Stankiewicz zmarł w Berlinie, w roku... no właśnie.... To niech zostanie częścią zagadki.
A – suma cyfr roku śmierci artysty
B – postać widniejąca na portrecie, pędzla Stankiewicza, zamieszczonym jako ilustracja niniejszego tekstu to?
(2) cesarz Wilhelm I Hohenzollern
(4) generał-porucznik Johann Jacob Baeyer
(6) cesarz Fryderyk III Hohenzollern
C – który kościół w Wałczu posiada obrazy Stankiewicza?
(3) św. Antoniego
(5) św. Franciszka
(7) św. Mikołaja
A teraz do dzieła:
N 51 40.(B x C x A)
E 16 32.[B x C x A + (A + C - 1)]
Źródło:
Kwartalnik Górowski, nr 25, zima 2008-2009, s. XXIII – XXV; XXVII - XVIII
Kwartalnik Górowski nr 40, jesień 2012, s. VI – XII.