Skip to content

Wiedźmin w drodze na Łomianki Traditional Cache

This cache has been archived.

hiuppo: No to nie ma.

More
Hidden : 11/8/2020
Difficulty:
2.5 out of 5
Terrain:
1.5 out of 5

Size: Size:   small (small)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


Kesz zadedykowany jest autorowi Sagi o Wiedźminie i jego wszystkim naśladowcom. Mniej czy bardziej udanym. Tytuł wziął się z wywiadu z autorem. A reszta z okoliczności przyrody.

(...)

Nie ma pan poczucia, że rozprzedał pan swoją markę? Wiedźmin w serialu, w filmie, komiksie… Często w produkcjach o wątpliwej wartości. Może jest tak, że myślał pan: dam wam moją postać, róbcie z nią, co chcecie, byle byście zapłacili?

Tak do tego podchodziłem. Okazało się, że to był duży błąd, ale gdyby przyszło co do czego, to pewnie bym go powtarzał. Sam uważam się za zawodowca i gdy daję coś do ręki komuś, kto też uważa się za zawodowca, jestem trochę jak wzgórze i krzywa sosna. Naprawdę wzgórze i krzywa sosna nie powinny tłumaczyć malarzowi, jak ma je namalować. Pamiętam też casus Stephena Kinga, który doglądał scenariuszy, wybierał aktorów, ba, parę razy sam zagrał, a filmom to na ogół nic nie pomagało. Więc czy siedziałbym z ekipą, czy też nie, niewiele by to zmieniło. Kiedyś, na jakimś konwencie fantastyki, spotkałem Bruce’a Sterlinga, który powiedział mi, że jeśli tylko Hollywood nie obsadziło w roli głównej różowego pudla, to pisarz i tak wygrał. Zapamiętałem to i wedle tego postępuję. Może zabrzmi to wielce nieartystycznie, ale jeśli przyjdzie do mnie ktoś i zaproponuje mi przerobienie kolejnego dzieła na billboard w drodze na Łomianki, to się zgodzę, bo muszę mieć z czego płacić komorne.

rozmawiał Mariusz Czubaj, „Polityka” nr 51/52 (2585) z 23 grudnia 2006 r


Był świt. Mgła niczym tuman niewiedzy otulała okolicę zasłaniając przed oczami wiedźmina nie tylko trakt do Novigradu, ale nawet ogon ukochanej Płotki.

- Płotka, chyba dziś nie będzie obiadu. No zaraza!

Rozejrzał się i zaklął. Drogą z przeciwka ktoś nadjeżdżał. Na jakiejś podłej chabecie.

Postać była coraz bliżej i bliżej i już można było dojrzeć nawet pióro zawiadiacko zaczepione na kapeluszu. Wiedźmin znał ten kapelusik i to pióro, słynne od Buiny pod Jarugę, znane po dworach, kasztelach, zajazdach, oberżach i zamtuzach. Zwłaszcza zamtuzach.

- A kogo me oczy widzą! Gdzie diaboł nie może tam poetę pośle. Jaskier!
- A witaj Gwyn... dwyn... gwint... cholera jak to było? No Biały Wilku.

Wiedźmin uśmiechnął się paskudnie i nieszczerze na te słowa.

- Co tu porabiasz?
- Ano traktu szukam, tylko wszędzie ta mgła i nic nie widać. Okowity, kobiet i sponsora też szukam.

Wiedźmin uśmiechnął się jak zwykle paskudnie.

- Widzisz Jaskier, w tym królestwie wszystkie karczmy pozamykane, bo edykt królewski głosi, by wierzeje przed zarazą Covida zawrzeć. Jakby nie wiedzieli, że każdy wiedźmin ma imunitet. I karą chłosty chłopstwo straszą, ino który nos z chałupy wystawi. Oj ciężkie to czasy. Chyba tu nic po nas.
- To co ja tu jeszcze robię? Jedziemy wiedźminie do Nilfgaardu, oni się nie boją niczego. Tam musi być jakaś cywilizacja.

Wiedźmin uśmiechnął się nieco mniej paskudnie.

- Tylko dokąd? Nic nie widać.
- To pojedziemy przed siebie i się zobaczy.

I pojechali.

Kilka chwil potem we mgle zamajaczył im dziwny wielki kształt zmieniający swój kształt w falującej mgle. Dziwne pstrokate wzory na jego powierzchni aż raziły w oczy, a wielki symbol stalowego wilka podobny nieco do różowego pudla, otoczony runami aż świdrował mózg. Zdawało się, że to coś żyje.
Podjechali bliżej. Ich oczom ukazał się wielki przydrożny szyld.

- Zrodzony ze strachu. Wiedźmin - przeczytał poeta.

Wiedźmin uśmiechnął się bardzo paskudnie. I całkiem sprawnie złożył palce w Znak Aard.
Baaaammm...
Szyld zniknął, zostały w ziemi tylko jakieś kikuty.

- Nie będą skur*ysyny moim imieniem po gościńcach kupczyć. Jedziemy stąd Jaskier.

I mijając drogowskaz z wykaligrafowanymi pięknymi runami "Łomianki 10" i wielką metalową szubienicą nad gościńcem, udali się w przeciwnym kierunku.
Uśmiechając się paskudnie, jak to wiedźmini mają w swoim zwyczaju.

Additional Hints (Decrypt)

an cbulory fxhe*lflabz

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)