Na początku zacznijmy od tajemniczego zwrotu Ex libris, czyli z łaciny „z książek”. To znak własnościowy umieszczany najczęściej na wewnętrznej stronie okładki książki. Informuje on, do kogo dany egzemplarz należy.
Początkowo miał charakter czysto praktyczny, z czasem stał się także formą artystyczną i kolekcjonerską. Pierwsze znane ex librisy pojawiły się w XV wieku, krótko po wynalezieniu druku, głównie w Niemczech. Były to drzeworyty zawierające nazwisko właściciela oraz symbole nawiązujące do jego zawodu, zainteresowań lub herbu. W kolejnych wiekach ex libris rozwinął się jako samodzielna dziedzina grafiki artystycznej, a dziś jest ceniony zarówno przez bibliofilów, jak i kolekcjonerów sztuki.
Znajdujesz się przed biblioteką plenerową, które w ostatnich czasach pełnią ważną rolę w lokalnych społecznościach, pozwalając na bookcrossing. To idea „uwalniania książek”, polegająca na zostawianiu ich w miejscach publicznych – takich jak parki, kawiarnie czy przystanki – aby inni mogli je zabrać, przeczytać i przekazać dalej. Celem jest dzielenie się literaturą i zachęcanie do czytania bez formalnych zasad i opłat. Często książki są oznaczone specjalną informacją wyjaśniającą ideę bookcrossingu, co tworzy nieformalną, międzynarodową sieć czytelników.
Skrytka, którą tu ukryłem to Letterbox hybrydowy. To forma zabawy terenowej łącząca elementy klasycznego letterboxingu i geocachingu. Uczestnicy, korzystając ze wskazówek (czasem opisowych, czasem GPS), odnajdują ukryty pojemnik. W środku znajduje się pieczątka oraz dziennik, do którego wpisuje się swoje znalezisko i odbija stempel. W przeciwieństwie do tradycyjnego geocachingu, pieczątka jest kluczowym elementem zabawy, a celem jest nie tylko odnalezienie skrytki, lecz także kolekcjonowanie odbić i przeżywanie przygody związanej z poszukiwaniem.
Udanej zabawy!!