Czaj Чай Čaj czyli przewodnik po herbacie
Nieczaj
...w ostatnim odcinku
W poprzedniej zagadce poznawaliśmy kultury herbaciane z nieco mniej oczywistych części świata. Dowiedzieliśmy się jak herbatę pijało się w Rosji, jak powstawała i na jakie inne kultury wpływała brytyjska kultura herbaciana, czym Polska i Czechy wyróżniają się na tle reszty Europy w kwestiach herbaty oraz co herbacianego dała światu Ameryka. Wiedząc już czym jest herbata, jakie są jej rodzaje, jak się je produkuje, jakich narzędzi używa się do ceremonii herbacianych i samego picia herbaty oraz znając kultury herbaciane różnych zakątków świata możemy powoli zmierzać do końca naszej serii. Co prawda temat można by zamknąć już teraz ale uważam, że byłby to przewodnik niepełny gdybyśmy na sam koniec nie wspomnieli sobie o innych roślinach, które przygotowujemy i pijemy w bardzo podobny do herbaty sposób.

Kwiaty ślazu dzikiego o niezwykle miodowym aromacie
Yerba mate
Yerba to napój przygotowywany w sposób podobny jak herbata – poprzez parzenie liści ostrokrzewu paragwajskiego. Roślina ta, podobnie jak Camelia Sinensis jest drzewiem wiecznie zielonym – nie zrzuca więc swoich liści na zimę, dla odmiany jednak nie pochodzi ona z Azji lecz z Ameryki Południowej. W przeciwieństwie do herbaty odmiany yerby aż tak bardzo się od siebie nie różnią. Wyróżniamy yerbę argentyńską (grubo cięta, niewiele pyłu, dość gorzka), paragwajską (wędzona, drobniej cięta oraz zawierająca więcej pyłu), brazylijską (nieleżakowana, mielona i trawiaście zielona – słodka w smaku) oraz urugwajską (wbrew nazwie nie pochodzi z Urugwaju ponieważ w tym kraju yerba nie rośnie, jest drobno zmielona oraz krótko leżakowana). O ile pierwsze trzy rodzaje zawierają patyczki (con palo) to ostatnia już nie (sin palo/despalada).

Brazylijska yerba mate
Jako, że yerba jest napojem tradycyjnym dla ludów zamieszkujących Amerykę Południową to wykształciła się tam kultura picia tego napoju i wszystkie rzeczy z tym związane. Tak więc jak w przypadku herbaty będziemy mieli do czynienia z osobnymi narzędziami i metodami picia tego naparu. Zacznijmy więc od tego, w czym yerbę tradycyjnie się zaparza – mowa tu o matero – swoistym rodzaju kubka bez ucha najczęściej wykonanego z wydrążonej tykwy (rodzaj dyni), drewna (najczęściej aromatycznego palo santo) lub rzadziej metalu oraz ceramiki. Tradycyjne matera stwarzają pewne zagrożenia dla użytkownika – niedokładnie suszone po użyciu mogą zająć się pleśnią, w takim wypadku nie nadają się już do odratowania i musimy się z nimi pożegnać. Z drugiej jednak strony matero używane zbyt rzadko zwyczajnie przesycha i potrafi pęknąć, chociaż ten problem dotyczy raczej tykw niż drewna. Jako że podczas picia yerby susz w żadnym momencie nie opuszcza matero a często jest dość drobny więc musimy jakoś sobie z tym problemem poradzić. Z pomocą przychodzi nam bombilla – rurka do picia yerby. Narzędzie to różni się jednak od zwyczajnych rurek – najczęściej wykonane z metalu lub drewna zakończone jest filtrem zapobiegającym wciągnięciu suszu. Wyróżnamy 2 typy takich filtrów – sitko z oczkami oraz filtr sprężynkowy, który choć nowocześniejszy może być trudniejszy w czyszczeniu.

Bombille różnego typu
Mając potrzebne narzędzia zastanówmy się zatem jak w ogóle przygotować tę yerbę do picia. Do matero wsypujemy susz tak by zajął między 1/3 a 3/4 jego objętości (jest to kwestia osobistych preferencji), następnie zakrywamy i potrząsamy naczyniem pod kątem tak by zawartość znalazła się pod skosem. Teraz możemy przejść do wody – ta powinna mieć między 70 a 80°C. Wlewamy ją do matero powoli tak by nie zniszczyć kształtu suszu, ten przy kolejnych zalaniach będzie się powoli osuwał. Po odczekaniu 2-3 minut dopełniamy wodę, gdyż pierwsza porcja suszu wchłonie jej większość. Tak przygotowaną yerbę możemy już pić przez naszą bombillę. Po wypiciu powtarzamy zalewanie i picie aż do znudzenia (nawet 7-8 razy) – dzięki sposobowi przygotowania osuwający się susz będzie uwalniał coraz więcej liści aż wreszcie całość się wyrówna.

Matero zaparzonej yerby u Z-DNA
Wartym zwrócenia uwagi jest poruszany często temat potencjalnych właściwości rakotwórczych yerby. Najnowsze badania wskazują jednak, że winna jest nie sama yerba a tradycyjne w Ameryce Płd. łączenie jej z paleniem papierosów. Traktowanie przełyku jakimkolwiek gorącym napojem zaraz przed potraktowaniem go dymem papierosowym będzie niestety skutkować zwiększoną zachorowalnością na raka.
Rooibos
Rooibos czyli inaczej czerwonokrzew to południowoafrykańska roślina z której uzyskuje się znane i lubiane napary. Choć zdarza się spotkać z nazywaniem go czerwoną herbatą to w rzeczywistości z rośliną Camelia Sinensis nie jest on spokrewniony. Zdecydowanie wyróżnia go miodowy wręcz aromat – brakuje mu charakterystycznej dla herbaty goryczki oraz… kofeiny. Z tej racji stanowi on dobrą alternatywę dla herbaty po którą chętnie mogą sięgać dzieci i osoby unikające kofeiny. Czerwonokrzew znany jest ze swoich właściwości prozdrowotnych – obniża ciśnienie, jest bogaty w witaminę C i przeciwutleniacze, ma właściwości przeciwnowotworowe i przeciwzapalne, a okłady z niego mogą pomagać w gojeniu ran. Liście tej rośliny bardziej przypominają sosnowe igły niż klasyczne liście oraz zbierane są razem z łodyżkami. Zebrany materiał najczęściej jest fermentowany, a następnie suszony, możemy jednak spotkać się z „zielonym rooibosem”, który etap fermentacji pomija. Co ciekawe, mimo że w Afryce napar z czerwonokrzewu znany był od dawna to do Europy dotarł on dopiero na początku XX wieku dzięki zainteresowaniu rosjanina Benjamina Ginsberga. Z rooibosem wiąże się pewna ciekawostka – pewna amerykańska firma postanowiła w 1994r. opatentować tę nazwę przez co ustanowiła monopol na sprzedaż tej rośliny w Stanach Zjednoczonych. Na szczęście po przegranej sprawie sądowej w 2005r. nazwa rooibos wróciła do domeny publicznej. W Unii Europejskiej jest to natomiast nazwa chroniona dająca kupującym gwarancję, że to co kupują faktycznie faktycznie pochodzi z odpowiedniej rośliny.

Susz z czerwonokrzewu
Honeybush
Honeybush czyli inaczej miodokrzew to bliski kuzyn czerwonokrzewu. Różnica między nimi polega głównie na tym, że honeybush ma dużo łagodniejszy, wolny od goryczy i wybitnie miodowy smak i aromat. Poza liśćmi i łodyżkami powszechnie używa się w jego produkcji również kwiatów tej samej rośliny. W przeciwieństwie do herbaty miodokrzew jest niepodatny na przeparzenie więc nie trzeba się obawiać, że się o nim zapomni. Co więcej ze względu na tę właściwość w RPA funkcjonował zwyczaj trzymania ciągle podgrzewanego naparu na kuchence tak by był gotowy do picia w dowolnym momencie a jednocześnie wypełniał cały dom swoim przyjemnym zapachem. Podobnie jak w przypadku herbat liście miodokrzewu uszkadza się i wystawia na słońce celem uruchomienia procesu utleniania. Taki susz jest następnie prażony w temperaturze między 70 a 90°C przez około 2-3 dni.

Miodokrzew w RPA
Lapacho
Innym popularnym naparem jest lapacho, inaczej nazywane "herbatą inków" - napój sprządzany z wewnętrznej części kory drzewa Tabebuja od co najmniej 1000 lat przez lud Kallawaya. Popularne w Ameryce Południowej lapacho jest uważane za lek niemal uniwersalny jednak wbrew popularnym w internecie reklamom nie udało się udowodnić jego rzekomych właściwości przeciwnowotworowych. Nie znaczy to jednak, że jest to napar bezużyteczny, ma on udowodnione działanie antyalergiczne, przeciwwrzodowe, przeciwreumatyczne, pomaga zmniejszyć skutki ukąszeń niektórych węży a co najważniejsze - jest silnie immunostymulujący dzięki czemu pozwala szybciej rozprawić się z lekkimi chorobami i zakażeniami bakteryjnymi i drożdżakowymi a nawet wirusowymi - sprawdzi się nawet w walce z trądzikiem. Brzmi aż za dobrze? Nic dziwnego, zawarta w lapacho substancja o nazwie lapachol może powodować również wymioty, nudności, biegunkę i bóle głowy - wszystko to w natężeniu zależnym od indywidualnej podatności. Co więcej absolutnie unikać powinny go kobiety w ciąży i karmiące - badania dowiodły, że o ile im samym lapacho na dłuższą metę nie szkodzi to potrafi jednak doprowadzić do uszkodzeń płodu a nawet poronienia. Z kolei zbyt długo stosowane może obniżać płodność u mężczyzn. Absolutnie nie wolno go też łączyć z żadnymi lekami przeciwzakrzepowymi. W medycynie zachodniej takie nagromadzenie skutków ubocznych uznawane jest za zbyt znaczące by używać go leczniczo. Lapacho zaparza się poprzez długotrwałe (10-20min) gotowanie a sam zapach naparu jest przyjemny, lekko waniliowy.

Kwitnące drzewa tabebuja w Disneylandzie, USA
Ziółka
Na całym świecie wykorzystuje się wiele innych roślin w celu przygotowywania naparów. W przeciwieństwie do herbat i roślin wymienionych wyżej w listingu tej zagadki większość z nich nie przechodzi jednak żadnych skomplikowanych procesów – po zerwaniu są po prostu suszone i w takiej już formie gotowe do zaparzania. Z racji na absolutną dominację herbaty w segmencie naparów przyjęło się nazywać wszelkie napary przygotowane z innych roślin właśnie mianem herbat bądź herbatek i chyba nikogo nie dziwi widok „herbatek ziołowych / rumiankowych / miętowych / hibiskusowych” na sklepowych półkach. Choć w rzeczywistości żadne z nich nie jest prawdziwą herbatą to język potoczny rządzi się swoimi prawami i czy komuś się to podoba czy nie, musimy pogodzić się z faktem, że takie zjawisko ma miejsce.

Mięta zaskakująco dobrze sprawdza się jako... Podstawa pod kakao ;)
Ten którego imienia nie wolno wymawiać
Zmierzając już do końca nie sposób nie wspomnieć, że celem uzyskania popularnych napojów zaparza się też części roślin inne niż liście, łodyżki czy kwiaty. Oczywiście mowa tu o wszelkiego rodzaju „herbatkach owocowych” i… o tym, którego imienia nie wolno wymawiać – kawie. Jest to napój który osobiście traktuję wyłącznie w kategoriach deseru – na słodko, z dodatkami ale nie dla kofeiny ani też nie do codziennego picia. Z tej racji nie będę udawać, że moja wiedza na temat kawy jest jakkolwiek ponadprzeciętna. Z tego miejsca gorąco więc zapraszam chętnego geokawosza, który czułby się na siłach i uważa, że ma ku temu kompetencje, o dolepienie się gdzieś na boku tej serii ze skrytką opowiadającą o tym właśnie napoju. Kto wie, może i miejsce na kakao też się znajdzie?

Tzw. deser
Zagadka
1. Na podstawie powyższego listingu wybierz właściwe odpowiedzi i zapisz rozwiązanie jako QUIZ:
Q - Yerbę w materu usypuje się [na płasko - 5 | pod kątem - 4]
U - Rooibos dotarł do Europy dzięki [rosjaninowi - 6 | anglikowi - 7]
I - Miodokrzew jest [łatwy - 4 | niemożliwy - 5] do przeparzenia
Z - Lapacho nazywane bywa herbatą [majów - 8 | inków - 9]
2. Na podstawie powyższego listingu sprawdź prawdziwość 13 twierdzeń. Odpowiedzi zapisuj kolejno: prawda jako 1, fałsz jako 0. Uzyskaną 13-cyfrową liczbę binarną przelicz na system dziesiętny i zapisz jako CZAJ.
A - Argentyńska odmiana yerby zawiera niewiele pyłu.
B - Yerby zawierające patyczki określa się nazwą sin palo.
C - Popularnym materiałem do produkcji matero są drążone, suszone dynie
D - Yerba posiada właściwości karcerogenne.
E - Tykwowe matero ma tendencje do pękania jeśli jest zbyt długo nieużywane.
F - Pierwsze zalanie yerby różni się od kolejnych.
G - Yerbę można parzyć 3-4 razy zanim straci swój smak.
H - Napar z czerwonokrzewu jest bezkofeinowy.
I - Rooibos dotarł do Europy wcześniej niż herbata.
J - Miodokrzew używany bywa do aromatyzowania pomieszczeń w RPA.
K - W przeciwieństwie do czerwonokrzewu miodokrzew nie jest poddawany procesowi oksydacji.
L - Lapacho posiada szeroką gamę nieprzyjemnych skutków ubocznych.
M - Tak zwane "herbatki ziołowe" należą do rodzaju Camelia ale nie Camelia Sinensis.
(ABCDEFGHIJKLM)2=(CZAJ)10
3. Skrytkę znajdziesz na następujących współrzędnych:
N 50° 0(QUIZ)/1000' E 019° 5(CZAJ)/1000'
W następnym odcinku...
Dziś zakończyliśmy naszą podróż przez świat herbaty. Kolejny odcinek będzie więc nieco inny… Tym razem nie będziemy już się więcej uczyć o herbatach, wręcz przeciwnie – sprawdzimy swoją wiedzę. Kartkówki były już w każdej zagadce, teraz pora na sprawdzian :)