4,5 km od Radzynia, kiedyś polana, dzisiaj miejsce pośród wysokich drzew, które można łatwo przeoczyć. Rankiem 5 lipca 1940 r., w piątek przed świtem, Niemcy przywieźli tutaj 15 osób i rozstrzelali. Grób zrównali z ziemią kołami samochodów. Nie było litości.
Harcerze zajmowali się kolportażem nielegalnej prasy na terenie Międzyrzeca, Łukowa i Lubartowa. Działalność tej grupy była przede wszystkim informacyjna i propagandowa. Przewozili broszury, dostarczali wiadomości radiowych, mieli radio, współpracowali z ZWZ.
Działalność ich musiała być skuteczna, skoro zainteresowało się nimi Gestapo. Okazało się, że pośród nich był jeden konfident Gestapo, niejaki Czachowski, zamieszkały na stacji kolejowej w Bedlnie. Współpracował on z harcerzami i z Gestapo, w wyniku czego zaczęły się aresztowania w Radzyniu. Jeden z harcerzy Makosz, przypadkiem ocalał z łapanki i uciekł do Bedlna do Czachowskiego, aby się tam ukryć. Jednak podły konfident sprowadza Gestapo i Makosz zostaje aresztowany. Aresztowania te miały miejsce w czerwcu 1940