Pasja
Na początku była to niewinna pasja – geocaching wciągnął ich od pierwszego znalezienia skrzynki pod starym mostem. Wojtek i Magda, para zapalonych keszerów, spędzali weekendy, przemierzając lasy, pola i zapomniane wioski, szukając ukrytych skarbów. Jednak pewnego dnia trafili na kesz, który zmienił wszystko.
Był to prosty pojemnik schowany w zagrodzie na wsi. Jego atrybut – krowa. W logbooku widniała odręcznie narysowana uśmiechnięta krowa z napisem: „Cudze chwalicie, swoich krów nie znacie!”. Wojtek spojrzał na Magdę z uśmiechem.
– Ciekawy motyw – rzucił.
– Może znajdziemy więcej takich? – zasugerowała Magda zaintrygowana.
Nie wiedzieli, że właśnie otworzyli drzwi do nowego rozdziału swojego keszerskiego życia.
Przemiana
Następnego dnia Wojtek wpadł na pomysł, by sprawdzić na mapie geocachingu, ile keszy z atrybutem krowy można znaleźć w ich okolicy. Ku ich zdziwieniu, było ich więcej, niż się spodziewali. Skrzynki znajdowały się na pastwiskach, przy starych mleczarniach, a nawet w muzeum poświęconym historii bydła.
Z każdym kolejnym keszem ich entuzjazm rósł. Zaczęli zauważać, że krowie motywy zdobią nie tylko logbooki, ale i same skrzynki – figurki krów, breloczki, a nawet pojemniki w kształcie wymion. Jedna skrzynka zawierała zagadkę matematyczną opartą na liczbie łatek na krowach, a inna – quiz o rasach bydła mlecznego.
Nie byli świadomi, że coś się w nich zmienia.
Znak
Pewnej nocy Wojtek obudził się z dziwnym uczuciem. Śniła mu się krowa, która wskazywała na mapę z keszami ułożonymi w kształcie głowy bydła. Był przekonany, że to przypadek, ale gdy opowiedział o tym śnie Magdzie, jej oczy rozbłysły.
– To znak! Musimy tam pojechać – stwierdziła z pewnością w głosie.
Nazajutrz spakowali plecaki i wyruszyli w miejsce ze snu. Rzeczywiście, na odludnym pastwisku czekały kesze, starannie ukryte, a do ich znalezienia trzeba było znajdować inne kesze z krowami. Logbook zawierał tylko jedno zdanie: „Muuuszę iść na kesza”.
Opętanie
Od tego momentu ich życie skupiło się wyłącznie na keszach z krowami. Ignorowali wszystkie inne – nawet te z pięknymi widokami, nietypowymi zagadkami czy trudnymi technikami wspinaczkowymi. Jeśli skrzynka nie miała atrybutu krowy, nie istniała.
Z czasem ich obsesja zaczęła dziwić znajomych keszerów. Podczas jednego z wydarzeń geocachingowych Wojtek i Magda opowiadali tylko o swoich znaleziskach związanych z krowami. Nikt nie podzielał ich fascynacji.
– Serio, szukacie tylko tych? – zapytał jeden z uczestników.
– Krowy są kluczem do prawdziwego geocachingu – odpowiedziała Magda z tajemniczym uśmiechem.
Dziedzictwo
Plotki o „keszerach krowach” zaczęły krążyć po lokalnej społeczności. Inni keszerzy zauważyli, że w miejscach odwiedzanych przez Wojtka i Magdę pojawiały się nowe kesze – zawsze z atrybutem krowy. Niektóre były dziwnie wymagające, jakby twórcy chcieli sprawdzić, czy ktoś inny też podąży ich ścieżką. Co więcej, przestali logować znaleziska w typowy sposób, zamiast tego zostawiając krótkie wpisy w stylu: „Mu! Znalezione.”
Co jakiś czas pojawiała się informacja o tajemniczym "Geoarcie Krowy", który miał rzekomo powstać. Mówiono, że trzeba się będzie sporo naszukać, żeby zaliczyć stawiane przed keszerami wyzwania, a celem tej akcji jest stworzenie sieci krowich skrzynek na całym świecie.
Krowi Event Sprzątania Świata
Pewnego dnia na stronie geocachingowej pojawiło się nietypowe ogłoszenie o evencie CITO pod nazwą „Muuuuszę tu posprzątać”. Na miejscu okazało się, że Wojtek i Magda osobiście organizowali event. Oprócz obowiązków, na uczestników czekały także słodkie niespodzianki. A na koniec spotkania miało okazać się, że w każdej plotce jest ziarnko prawdy. To wydarzenie nie tylko umocniło ich reputację jako opętanych krowami, ale też pokazało, że ich obsesja potrafi łączyć ludzi i robić coś dobrego dla świata.

MPO zostało powiadomione o akcji sprzątania i odbierze śmieci w dniu roboczym po wydarzeniu.