Szedł raz szosą keszer.
do skrytki droga daleka,
lecz trzeba iść pieszo,
jak PKS ucieka.
Miał jednak szczęście chłopina,
bo gdy przebył metrów trzysta
obok niego się zatrzymał
uprzejmy pan traktorzysta.
Podrzucił go na przyczepie
(twardy ten z drewnem worek)
głośno tu i telepie)
więc zdążył przed wieczorem.